O co kaman?


Dzień dobry wszystkim. Nazywam się Eśka i jakiś czas temu popełniłam komiks na podstawie opka o Alic zanalizowanego przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona. Przyszło mi do głowy, żeby publikowane wcześniej na forum analizatorskim dzieUo opublikować ponownie, tym razem na swoim własnym blogasku. Tutaj też będą się pojawiać (mam nadzieję) moje kolejne wariacje na temat opek i analiz. Pierwsze odcinki wyglądają strasznie źle, ale nie bójcie się, dalej jest tylko bardzo źle.

Komiks pojawia się w poniedziałki lub wtorki, zależnie od weny i nastroju aŁtorki.

A zdjęcia słodkich margajów do galerii możecie przesyłać mi na esia221@gmail.com ;)

30 grudnia 2013

Komiksoanaliza "Nadziei" Katarzyny Michalak - część piąta

Z góry przepraszam, jeśli niszczę komuś dzień i życzę szybkiego wyparcia tekstu.

Tekst oryginalny - ciemnosiwy lub czarny, tekst mój - fioletowy lub czerwony.

I zaczynamy...

E: zapomniałabym, Margaj ma od teraz stronę na fejsbuku. Lajkać!

Aleksiej i Liliana rozmawiają dalej. Liliana pyta, czy Aleksiej ma na ścianach nagie laski, ten odpowiada, że nie, ma za to jachty (a czy nagie, to nie wiadomo). Aleksiej obiecuje, że ożeni się z Lilianą i opłyną razem świat.


(...) ręka dziewczyny sama wyciągnęła się ku twarzy chłopaka. W następnej chwili na jej nadgarstku zaciskały się silne męskie palce, nie pozwalając na najmniejszy nawet ruch.
- To, że przyrzekałem trzymać łapy z daleka, nie znaczy, że jestem bez uczuć - rzekł cicho, niemal groźnie.
Wyrwała dłoń.
Oj, chyba jednak Aleksiej nada się na opiekuna-męża. Przemocowy jest.

Liliana proponuje, żeby wzięli ślub już teraz, czy tam uciekli razem. Aleksiej odmawia.
Nawet nie wspomniał, że za przestawanie z nastolatką, która prawnie była dzieckiem, poszedłby pewnie siedzieć. Już i tak uważała go za tchórza.
Aleksiej ma lat siedemnaście, a Liliana skończone piętnaście. Nikt nie poszedłby siedzieć. 
Uważanie za tchórza z powodu niechęci do łamania prawa.

Liliana nieucieszona odmową obmyśla PLAN, ale wcześniej...
W jakimś szalonym odruchu chwyciła nóż, którym rano obierała jabłko, i wbiła go sobie w rękę.
Liliana jest takim hardkorem, że zamiast się ciąć, przebija sobie nożami kończyny. A może chciała mieć stygmaty?

W każdym razie, PLAN:
Maciek Kundera, sąsiad Borowych, musiał się bardzo zdziwić, gdy następnego dnia po pojawieniu się we wsi Anastazji i „parszywego Ruska”, (...) córka Stacha, zamiast włóczyć się z tamtym, jak to miała w zwyczaju parę lat wcześniej, zapukała do drzwi domu obok.
Już chyba wiecie, na czym ten PLAN ma polegać.
Młody Kundera, który akurat świniom podrzucał, wyszedł przed chlewnię i… oniemiał. Dziewczyna, i tak piękna, mimo dziwnych workowatych ciuchów, które zwykle nosiła, dziś wyglądała zjawiskowo. Szorty obnażające jej długie zgrabne nogi i jędrny tyłek, podkoszulek podkreślający szczupłą talię i takie piersi, że chłopak tylko jęknął w duchu, czując, jak członek zaraz wyrwie się mu ze spodni na wolność. 
Boru, Boru, Boru, nigdy nie wyprę z wyobraźni członka wyrywającego się na wolność, prawda?


(Fęksy do Zosi11 za członka)

Od dawna miał na córkę Borowego oko. Prawdę mówiąc, gdyby nie strach przed ciężką ręką Stacha, już dawno zaciągnąłby dziewczynę w krzaki i zwyobracał porządnie, jak to się tak nieziemskim laskom należało. Oczywiście podniosłaby rwetes i Stach by łeb Maćkowi upierdolił, jak to obiecał swego czasu publicznie w knajpie. 
Nie sądziłam, że można mieć aż tak lekkie podejście do gwałtu i za jedyny czynnik powstrzymujący stawiać odwet ze strony ojca upatrzonej dziewczyny.
No chyba, że Lilka dałaby po dobroci, ale o tym chłopak nie mógł nawet marzyć, widząc, jak trzyma się z dala, a na każdą jego propozycję wydyma usta i obrzuca go spojrzeniem pełnym obrzydzenia i pogardy. Tak było do wczoraj. Bo dziś miał Lilunię u siebie w domu, jak widać, chętną i gotową – już on, Maciej Kundera, zna te ich uśmieszki i strzelania okiem! 
Ładnie się ubrała, znaczy chętna.
Kurwy parszywe, jedna w jedną – tak o kobietach mówił jego ojciec, a Maciej to powtarzał, bo czemu nie. Jego własna matka się puściła z nauczycielem i poszła w długą! To co niby, Lilka lepsza?
Matka odeszła z nauczycielem, czyli jak zgwałcę Lilianę, to nie zrobię nic złego.
(...) – No, co tam, sąsiadka? – zagadnął, modląc się, by gówniara nie zobaczyła namiotu w spodniach, bo jeszcze się spłoszy przedwcześnie. – Krowy przyszłaś wydoić czy może buhajka?
– zarechotał, ubawiony własnym dowcipem.
Maciek Kundera jest obleśny. "Spłoszy się przedwcześnie", planowanie gwałtu z zimną krwią, usprawiedliwianie się ładnym strojem Liliany i matką, która odeszła do nauczyciela - a jak się dowiadujemy potem, Maciek jest najpopularniejszym facetem we wsi i każda jedna chce z nim iść do łóżka. Ciekawy nam się tu kształtuje obraz wsi polskiej. Czy muszę mówić, że wieś polska tak nie wygląda?
Lilka spłoniła się po cebulki włosów. Przygryzła wargę, walcząc sama ze sobą. To rozsądniejsze ja krzyczało: „Uciekaj stąd! Wracaj do domu albo biegnij do Anastazji, ale nie stój tu ani chwili dłużej!”, drugie, to zdeterminowane, szeptało: „Ten palant jest ci potrzebny w realizacji planu, bierz go! Bierz!!”.
Liliana jest idiotką. Po prostu. Nie mam nic do dodania.

Liliana umawia się z Maćkiem.
Teraz patrzyła na najprzystojniejszego chłopaka we wsi – dopóki nie pojawił się Aleksiej – i płakać się jej chciało. Maciek na szczęście nie wcisnął się w garnitur, ale… założył dżinsy tak obcisłe, że przyrodzenie miał niemal na wierzchu, co napawało Lilkę obrzydzeniem, koszula miała okropny różowy kolor (skąd on wytrzasnął takie cudo?!), zlał się jakimś dezodorantem tak, że Lilka musiała wstrzymać oddech, a włosy postawił na żel, dużo żelu, bardzo dużo lśniącego, tłustego żelu…



(...) „Tylko do ostatniego domu we wsi” – tłumaczyła sobie w duchu, sztywno stąpając u boku tego przebierańca. – „A jeśli nie spotkam Aleksieja… to jeszcze raz. Tam i z powrotem. Dotąd, aż w końcu zobaczy mnie u boku innego, poczuje zazdrość i zabierze mnie stąd czym prędzej. Jeśli to nie pomoże…”.
Ona jest jeszcze większą idiotką niż myślałam. Skąd wzięła ten PLAN? Z jakiegoś disneyowskiego serialu dla pre-teens? Nawet tam to nie działało.
Piętnastoletnia Lilka, która musiała odganiać się od kolegów w szkole, nie wzięła w swoich planach pod uwagę zdania Maćka, którym chciała się posłużyć dla wzbudzenia zazdrości w przyjacielu. Nie pomyślała, że napalony dorosły facet jest po stokroć niebezpieczniejszy niż szczeniaki z tej samej klasy. Że jej „nie” zrozumie dokładnie tak samo jak oni.
Jak mówiłam. Liliana nie jest zbyt rozsądna.
Tego dnia miała otrzymać pierwszą bolesną lekcję o męskiej naturze i o tym, czym mężczyźni w rzeczywistości myślą.
O czym myślą tym członkiem prawie na wierzchu, co to się wyrywa na wolność.

– Co to za gierki? Idziemy, no już! Bo mi spodnie pękną! – I pociągnął ją w stronę zarośli. 
Ale to właśnie takie modne będą!


Szarpnęła się, ale trzymał mocno. Krzyknęła. Obrócił ją plecami do siebie, kneblując jedną ręką, a przytrzymując ramiona drugą, uniósł, że zamajtała nogami, i warknął wprost do ucha przerażonej dziewczyny:
– Zamknij twarz, bo przyleję tak, że popamiętasz! Nie dasz po dobroci, to… będzie bolało.
Wiła się, próbowała kopać i gryźć, ale trzymał mocno, niosąc dziewczynę bez wysiłku w najciemniejsze chaszcze. Wreszcie rzucił ją na poszycie, przygniótł całym ciężarem ciała i zaczął rozpinać spodnie. Przedramieniem miażdżył jej szyję, odbierając oddech.
– Nie rzucaj się, kurwo, i nie wrzeszcz, to może będę miły…
Lilka znieruchomiała. Ucichła. Patrzyła na czerwoną twarz mężczyzny, na nabiegłe krwią oczy. Słuchała sapania, czuła zepsuty oddech i lepkie ręce na ciele. Wiedziała, że za chwilę stanie się coś potwornego, o czym do tej pory tylko słyszała albo czytała w gazetach i… leżała bez ruchu. To uśpiło jego czujność. Uniósł się, uwolnił krtań dziewczyny i…
Wgryzła się w jego przedramię, aż zawył z bólu.
Czujecie ten kunszt literacki? Czy też macie przed oczami obraz Liliany majtającej nogami? "Zamajtała nogami" - któż poza skończonym geniuszem potrafiłby znaleźć określenie tak trafnie określające ruch nóg w tę i we w tę? "Zamknij twarz", "zepsuty oddech i lepkie ręce" - wysmakowany język utworu doskonale oddaje realia.
Przed oczami mamy niepowtarzalny, niesamowicie starannie wykreowany obraz wiejskiej społeczności, gdzie w każdym zdaniu czuć jak wiele pracy włożono w szczegóły konstrukcji świata. Po prostu wiemy, że autorka spędziła godziny nad notatkami, aby każda postać była niepowtarzalna i kryła za sobą skomplikowaną, nietypową, a jednocześnie doskonale zrozumiałą w obliczu jej charakteru historię.

Aleksiej zaszedł go od tyłu cicho jak kot. W następnej sekundzie jednym ruchem poderwał
głowę tamtego za włosy i zacisnął palce na jego krtani. Drugim szarpnął w bok, aż mężczyzna
stoczył się z Lilki, uwalniając dziewczynę.

Opis walki Aleksieja z Maćkiem jest strasznie nudny, zastąpię go moim fanfiction. (Fęksy za współpracę do Swirley)


Jego głos zabrzmiał jak pomruk dzikiego kota szykującego się do skoku na ofiarę.
Ok, już drugi powód, dla którego powinnam zmienić design Aleksieja na taki:


Robię to więc.

Liliana upiera się, żeby Aleksiej zabrał ją z Zagrodziny, bo jak nie Maciek, to zgwałci ją ktoś inny.
Trwał chwilę bez ruchu, po czym pokręcił głową, czując nieznośny ciężar winy przygniatający jego siedemnastoletnie ramiona
Choćbym siedziała milion lat, nie wymyśliłabym ciężaru win przygniatającego siedemnastoletnie ramiona.

Aleksiej mówi, że żeby mogli być razem szczęśliwi, on musi najpierw skończyć studia i znaleźć pracę. Liliana i Aleksiej zaczynają się przytulać.
Tulił ją w milczeniu, próbując zapanować nad ciałem, które musiało odpowiedzieć na bliskość kochanej dziewczyny.
Aleksiej "reaguje na bliskość", pozostali bohaterowie chodzą z "członkami prawie na wierzchu".
Lilka wyczuła to. Wyczuła narastające podniecenie chłopaka. Gdyby widział w tym momencie jej oczy, odtrąciłby dziewczynę i odszedł czym prędzej, ale on przymknął powieki i rozkoszował się zapachem jej włosów, ciepłem ciała, dotykiem dłoni na karku…
Że co w tych oczach takiego było? Podniecenie? Czemu na jego widok miałby uciec?

Daję fotę, bo gdyby mi ktoś powiedział o takim zderzeniu zdań, nie uwierzyłabym.


Smak głodnych dłoni, ciężar ust, bla, bla, bla... i nagle! Pekaes z dupy!


Dziewczyna pierzchła jak spłoszony szarak.
Tak wygląda nasz główny pairing, proszę Państwa! 


(...) „Obyś zdążyła sprowadzić pomoc, nim połamią mi żebra i wybiją zęby”. – Posłał dziewczynie ostatnią myśl, a potem westchnął z rezygnacją i ruszył na tamtych. 
Tutaj widzimy, w jakim niebezpieczeństwie jest Aleksiej.
Ale Lilka nie wróciła – ani z Anastazją, ani z kimkolwiek innym. Zostawiła samemu sobie tego, który dwa kwadranse wcześniej uratował ją przed gwałtem.
Dobra, jak widać, Lilka jest okropna. Ale nie osądzajmy jej, może nie znamy wszystkich faktów.
Nim wybiegła na otwartą przestrzeń, ukryła się za drzewem i wyjrzała ostrożnie. Chłopak, zalany krwią, zwisał między dwoma pomagierami, a Kundera, przytrzymując go za włosy, unosił pięść do następnego ciosu. Lilka jęknęła, odwróciła się na pięcie i pobiegła dalej, zatykając uszy, w których pobrzmiewał zduszony krzyk przyjaciela.
Uciekanie od bitego przyjaciela zatykając uszy chyba nie świadczy najlepiej o naszej protagonistce.
Nie wezwała ani Anastazji, ani nikogo innego.
Zanim rzucimy falę hejtu na Lilunię, zobaczmy co jest napisane dalej, kursywą.
Dlaczego? Dlaczego zostawiłam ciebie wtedy na pastwę rozjuszonych bandziorów? Wystarczyło pobiec do Anastazji, ona chwyciłaby chociaż za widły, ja za siekierę i razem ruszyłybyśmy ci na pomoc. Tamci nie ważyliby się tknąć i jej, i mnie! A jednak minęłam opłotkami twój dom, przebiegłam przez sad i zaszyłam się w swoim pokoju, pod kołdrą, udając, że mnie nie ma. I ciebie nie ma również.
Sądzę, że teraz już możemy.

Zastanawiacie się pewnie, co z Aleksiejem. Trafił do szpitala, gdzie odwiedza go Liliana.
– Przepraszam, Aluś, wybacz mi. – Lilka każde słowo okraszała łzą i pocałunkiem. – Ja… skręciłam nogę po drodze. Ledwo sama doszłam do domu.
I jeszcze go okłam. Brawo, protagonistko!

Aleksiej jest zły na Lilianę, tak mijają dwa lata. Liliana i Aleksiej spotykają się po tym czasie i jadą razem samochodem do lasu. W samochodzie flirtują, ale Aleksiej mówi, że nie "skosztuje" Liliany, bo przyrzekł, że jej nie tknie, a poza tym jest za młoda, i poszedłby do więzienia. Za seks z dziewiętnastolatką. 
Ona chce, by go poniosło! Chce, by zapomniał o całym świecie, wziął ją w ramiona, zaczął całować tak, jak przed chwilą, żeby stracił kontrolę, dał się porwać pożądaniu i… dopełnił planu, który Lilka już dwa lata temu dlań obmyśliła.
Lila, przestań może z tymi swoimi PLANAMI, bo z tego nic dobrego nie wychodzi.

Liliana i Aleksiej idą do lasu.
On mógł mówić sobie, co chce, lędźwie go jednak zdradzały.
Mam jeszcze raz wspominać o tym, że inni dostawali członki na wierzchu?
Otarła się o nie podbrzuszem. Chciał ją odepchnąć, ale nie pozwoliła na to. Całowała go coraz namiętniej, aż mężczyzna nie miał więcej siły i zagarnął dziewczynę ramieniem, wcisnął plecami w pień najbliższego drzewa i naparł na nią całym ciałem.
„O, taaak” – westchnęła Lilka w duchu – „O to chodziło… Teraz cię mam”.
"Teraz cię mam" - ja tam nie czuję potrzeby komentowania tego.
Myliła się.
Aleksiej poruszył parę razy biodrami, jęknął przeciągle i… było po wszystkim.
Cofnął się gwałtownie, patrząc z niedowierzaniem w dół, gdzie na spodniach rosła zdradziecka plama. Pokręcił głową, unosząc na dziewczynę niemal przerażone spojrzenie.
xD Chyba Aleksiej właśnie sabotował PLAN Liliany.
– Co ty ze mną robisz, Lilith – wyszeptał.
– Przepraszam – wyjąkała, nic nie rozumiejąc. To już? Tylko tyle? Chwila przytulanek, parę ruchów i to wszystko? A gdzie gorączkowe zdzieranie z siebie ubrań? Gdzie nagie ciała splecione w miłosnym uścisku? Gdzie pogoń za spełnieniem? Cudowna podróż na szczyt rozkoszy? Gdzie w końcu jej zaspokojenie?
No, nie pykło, Lila.
Drżała jak koń, co miał biec w wyścigu, ale bramka zamknęła się tuż przed jego nosem, jak spragniony wody wędrowiec, który ostatkiem sił dopadł studni i widzi, że ta dawno wyschła. Między nogami czuła wilgoć i żar, który on, Aleksiej, mógł zaspokoić jednym pchnięciem, zamiast tego dostała…
Niczym nie pobiję tej wszechzajebistej metafory, nie zamierzam nawet z nią konkurować. Sorry, że tak lakonicznie, ale jak dla mnie to te fragmenty są wystarczająco śmieszne same z siebie.
(...) Uniósł półprzytomną z gorączkowego oczekiwania dziewczynę, poszedł głębiej w las, by złożyć ją na miękkim mchu. Podciągnął sukienkę, pogładził nieskończenie czułym gestem gładkie szczupłe udo i pieszczotą doprowadził ukochaną aż na krańce rozkoszy.
A jednak Lilka doczekała się swojego krańca. Co prawda z tekstu wynika mi, że Aleksiej zrobił to głaszcząc jej udo, ale kto tam ich wie, może i tak było.

Przenosimy się do najteraźniejszej teraźniejszości. Liliana jest w drodze do Nadziei. 
Ujęła rączkę torby i raźno ruszyła przed siebie. Bruk został daleko za nią. Szła teraz koleinami, wyjeżdżonymi przez wozy. Jeszcze paręset metrów i… tak! To znajomy strumień! Z westchnieniem ulgi skręciła w wąską dróżkę wiodącą w górę potoku. Miał doprowadzić Lilianę do domu.
Słońce zaszło. Ziąb owionął kobietę. Przyspieszyła kroku. Dróżka z każdym krokiem nikła wśród mchów i niskich traw, aż wreszcie… pozostał tylko skaczący z kamienia na kamień potok.


Dlaczego ten potok jest ciągle personifikowany? To jest roześmiany, to kogoś prowadzi, to skacze po kamieniach...

Reszty fragmentu nie ma co cytować, ogólnie to Lila gubi się w lesie bez zasięgu w telefonie i krzyczy w przestrzeń imię Aleksieja, prawdopodobnie w nadziei, że jakimś cudem ją z tego lasu usłyszy.

Teraz będzie ta dziwna część (znaczy dziwniejsza). Obrazków nie będzie, bo... A zobaczycie jak przeczytacie.

Wracamy do wspomnień. Liliana i Aleksiej rozładowują razem wóz z sianem. Aleksiej następnego dnia ma wyjechać na studia, Liliana bardzo chce więc, żeby ich ostatni wspólny dzień był wyjątkowy.
– Nie jesteś spragniony? – zapytała niewinnie, posyłając mu pełne obietnic spojrzenie i słodki uśmiech.
– Ciebie? Zawsze! – Jednym skokiem był przy dziewczynie, zagarniał ją ramieniem i rzucał na miękkie pachnące siano. Pisnęła i zaśmiała się, próbując uwolnić się z objęć chłopaka, ale trzymał mocno, szukając ustami jej ust.
Niewiele temu Aleksiejowi potrzeba.

Dobra, Zboczuchy, wiem, że chcecie scenę erotyczną w całości.
Może to zapach siana odurzył umysł? Może bliskość ukochanej dziewczyny, tuż obok, na wyciągnięcie głodnych rąk, widok jej pięknych, namiętnych ust, pełnych piersi, szczupłych ud, a przede wszystkim błękitnych oczu płonących tym samym pragnieniem, które trawiło i jego?
Usta stały się coraz bardziej natarczywe, rozpalone dłonie błądziły coraz niżej, ona garnęła się do niego coraz mocniej, aż – nie wiadomo właściwie jak i kiedy – zatracili się w tym szaleństwie zupełnie.
Nagle ona – naga i piękna (gdzie podziała się sukienka?) – zdzierała koszulę z ramion mężczyzny, on gorączkowo rozpinał spodnie i… już szukał tego miejsca, gdzie mógł dać upust odbierającemu zmysły pożądaniu. Ona sięgnęła w dół, pomagając jego męskości znaleźć drogę.
Znieruchomiał, czując dotyk dłoni.
– Nie, Lilou, nie! – zaszeptał, próbując oderwać się od dziewczyny, ale zakwiliła niczym umierający ptak i przylgnęła do niego jeszcze silniej. – Lilou, tak nie wolno… Ja już dłużej nie wytrzymam… Jeśli teraz mnie nie puścisz… Jeśli nie odejdę natychmiast…
– Chodź, chodź do mnie. Ja tego chcę, ja… ja cię nie puszczę… Jeśli teraz odejdziesz, zabiję się…
Naparła lędźwiami na jego podbrzusze, wbiła paznokcie w jego nagie plecy, pociągając go na siebie i już wiedział, że nie zdoła się powstrzymać, nie cofnie się, nie zostawi ani jej – rozpalonej, gorącej, wilgotnej – ani siebie, chorego z miłości i pożądania.
Jednym silnym ruchem wbił się w jej płeć. Krzyknęła z bólu i zaskoczenia. On zamarł, wpatrzony w szeroko otwarte, niemal czarne oczy dziewczyny.
– Już, już, malieńkaja – zaszeptał, scałowując łzy z jej powiek. – Musiało zaboleć, ale pozwolisz… Pozwolisz na więcej?
Skinęła głową, nie mogąc wydobyć głosu.
Bolało. Wiedziała, że pierwszy raz boli, ale… pragnęła tego mężczyzny mimo bólu, nie, nie ona: jej ciało pragnęło Aleksieja rozpaczliwie. Mimowolnie wysunęła biodra do przodu, przyjmując go głębiej. Całując usta, oczy, szyję dziewczyny, zaczął – na początku delikatnie, czule, powoli, potem coraz szybciej, coraz gwałtowniej i zachłanniej – brać jej ciało w posiadanie. Pojękiwała z narastającej rozkoszy, nie zważając już na ból pierwszego razu. On zacisnął powieki, wygiął ciało w łuk i brał ją, raz za razem, szybko, coraz szybciej, coraz silniej. Palce dłoni splótł z jej palcami, by nikt, nikt na całym świecie nie mógł tych dwojga rozdzielić i już mieli oboje pognać do końca, po kres rozkoszy i zapomnienia, gdy…
– Ty skurwysynu, gwałcisz mi córkę!
Nic nie dopisałam. Tam tak było.
Mnie najbardziej poruszył uroczy nawias ze znikająca sukienką, pomysłowe nazewnictwo sfer intymnych, sięgnięcie w dół i następujące po nim "nie puszczę cię" wywołujące ciekawe wyobrażenia, kwilenie niczym umierający ptak, oczy zmieniające kolor pod wpływem seksu, branie ciała w posiadanie, gnanie na kres rozkoszy i pointa. 

Stach stał na szczycie drabiny, pobladły z furii. Przekrwione oczy utkwił w chłopaku. Nagle, szybko niczym atakujący kocur, wspiął się na sąsiek i z widłami w rękach ruszył na Aleksieja. Ten cofnął się aż pod ścianę stodoły. Dalej nie mógł. Ostre i zimne zęby wbiły się mu w brzuch, 
Huh? Zabili Aleksieja?
raniąc skórę.
:(
– Stach, nie!!! – krzyknęła przerażona Maria, która przyszła tu za mężem, przerzucać siano.
– Opanuj się! Zostaw go! Zadźgasz gnoja, a pójdziesz siedzieć jak za człowieka! Zostaw, mówię, odstąp! – Próbowała wyrwać mu narzędzie z rąk, ale nie puszczał, dysząc ciężko, jakby sam za chwilę miał eksplodować.
Wybuchający Stach Borowy. I chyba już bym wolała powtórzone "widły" niż najprostszy możliwy synonim "narzędzie".
– Dzwoń po psy – wydusił wreszcie, po kilku niekończących się minutach. – Chcę widzieć skurwiela w pierdlu.
– Pójdę, zadzwonię – zgodziła się miękko Maria – ale zostaw to.
– Nie! Dzwoń! Przyjadą, to oddam im gówniarza!
Kobieta zniknęła.
A pójdę! A zadzwonię! A dzwoń!

Wreszcie gdzieś z podwórza dobiegł sygnał policyjnego radiowozu i po chwili do stodoły weszło dwóch mężczyzn w mundurach.
– Co jest, panie Borowy? – krzyknęli, patrząc w górę.
Rozumiem, że policjanci dostali zgłoszenie o gwałcie. Wchodzą więc tak ło se spokojnie do stodoły i pytają co jest.
– Złaź! – syknął Stach do Aleksieja.
Chłopak ruszył ku drabinie.
Borowy patrzył za nim przez chwilę, po czym powoli przeniósł spojrzenie na córkę – Lilka skuliła się jeszcze bardziej, próbując zakryć nagość pomiętą sukienką – i równie powoli wyciągnął ze spodni skórzany pas. I jak nie chlaśnie nagich ramion dziewczyny, z pasją, na odlew. Jak nie poprawi z drugiej strony.
Zawyła z bólu.
Co.
Przepraszam, co?
Co się właśnie wydarzyło? Czy on kara córkę za, jak uważa, padnięcie ofiarą gwałtu?
Aleksiej, który był już w połowie drabiny, ruszył z powrotem.
Jak taka zabawkowa małpka.
Borowy z furią okładał dziewczynę ciężkim pasem.
– Ty kurwo! Ruskiemu dupy dajesz, szmato jedna?! Zabiję cię, suko, ubiję, jak Boga kocham!
Co? Czemu? Po prostu... Czy on przed chwilą nie twierdził, że Liliana została zgwałcona? CO TU SIĘ DO CHOLERY DZIEJE?
Chłopak skoczył mu na plecy. Borowy, nieprzytomny z furii, strząsnął go z siebie, nawet tego nie zauważając.
Ja nawet nie...
Sprzączka trafiła Lilkę w czoło, rozorała skórę, twarz dziewczyny zalała się krwią. I w tym momencie…
– To on, tatusiu! Nie bij! To jego wina! Ja nie chciałam! Broniłam się! Ale on… Zgwałcił mnie, tatuniu! Jego bij, nie mnie!!!
Liliana wrabia Aleksieja w gwałt. Rozumiałabym, gdyby nie to, że przecież BOROWY SAM PRZED CHWILĄ BYŁ PRZEKONANY, ŻE TAK WŁAŚNIE BYŁO.

Aleksiej ucieka.

– Ubieraj się, dziwko – warknął Borowy na ten widok i przełknął głośno ślinę, czując, jak mu w spodniach rośnie. – Jeszcze z tobą nie skończyłem.
Czy on zamierza... Tylko czemu kazał jej się ubierać?
Posłusznie, drżącymi rękami włożyła sukienkę przez głowę. Ojciec nie odwrócił wzroku. Wtedy, gdy wkładała majtki, także nie. Nie miał zamiaru dobierać się do córki, ale spojrzenia oderwać od młodego, pięknego ciała nie mógł.
Uff... Moje zdrowie psychiczne jednak wciąż istnieje. Jest słabe, ale istnieje.

– Stachu, mamy zwinąć gnoja? Twoja córcia złoży doniesienie?
Namyślał się chwilę, po czym pokręcił głową.
– Swoje brudy wypiorę we własnym domu – odmruknął. – A jak córcię jeszcze raz dorwę z byle kundlem…
Tak. Policjanci słysząc to jakby nigdy nic wychodzą. Tak. Najpierw stoją i patrzą jak katuje córkę, a potem słysząc słowa "brudy wypiorę we własnym domu" i groźbę w stronę... w sumie nie wiem czy Liliany czy "kundla", po prostu wychodzą. Tak jest przedstawiona policja w tej książce.
...
Czy ja muszę mówić, jak bzdurne i oderwane od rzeczywistości to jest?

W tym miejscy żegnam się z Wami na kolejny tydzień. Chcecie wiedzieć co nas czeka? Ale tak naprawdę chcecie? Egzaminy na studia zaliczone za łapówkę, szukanie kolesia do wrobienia w ojcostwo i kochanie się przez dwa dni.

A jesteśmy dopiero w połowie książki!

34 komentarze:

  1. Jakby nie ta plama na spodniach, podejrzewałabym, że Aleksiej jest impotentem. Nie wiem, o co mu chodzi, chyba żeby wyrobić odpowiednią ilość emo. To logiczne prawie jak Charles Brandon, który postanowił nie dupczyć innych lasek na złość żonie.
    Moje zdrowie psychiczne nie istnieje. Ta scena z seksem... boru. Niech ktoś zabiję Lilianę. Aż mi szkoda Aleksieja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksiej jest tu jedyną postacią, którą daje się jako-tako lubić. Oczywiście do czasu, Michalak w końcu zohydziła wszystko.
      A Liliana to jest po prostu... urghgh.

      Usuń
  2. "W jakimś szalonym odruchu chwyciła nóż, którym rano obierała jabłko, i wbiła go sobie w rękę" - emciak jęczy i zwija się z bólu na samo wyobrażenie idiotyzmu bohaterki, której krew tryska co najmniej jak sperma w yaoicach.

    "(...)jak członek zaraz wyrwie się mu ze spodni na wolność" - wyobraziłam sobie rozdarte jak koszula Reytana portki wieśniaka. Chciałam to zrobić w GIMPie, ale nie umiem.

    AGRRRRR! Ja nic nie poradzę, absolutnie nic nie poradzę na to, że jak to czytam, to mam ochotę zrobić aŁtorce krzywdę! POWAŻNIE. To jest tak obleśne, że 3/4 opisywanych przez nią facetów, jak i kobiet właściwie, to całe zło tego świata, że targa mnie na wszystkie strony. Dlaczego ona jest tak promowana i co za idiota wymyślił wysyłanie jej książek za granicę?!
    Podziwiam Cię Eśko, że cholera Cię jeszcze nie wzięła. Jak skończysz to weź zrób jakiś piękny filmik na youtube'a, w którym wysadzasz tę książkę w powietrze, co?

    Przepraszam, ale ktoś taki ma być najprzystojniejszym chłopakiem we wsi? Więc mówisz mi, że ten babsztyl ŻeNibyPisarka mieszka na wsi, tak?

    Boże, to códo jest tak seksistowskie, że głowa mała.

    Tak pjenkny fanfik <3 <3 <3 Tak pjenkny desing <3 <3 <3

    Dalej poczytam później, już mnie krew zalewa. Przepraszam, że się tu wyżywam, Eśko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "emciak jęczy i zwija się z bólu na samo wyobrażenie idiotyzmu bohaterki, której krew tryska co najmniej jak sperma w yaoicach" - Czytałam kiedyś paranormal, w którym koleś był jakimś Ksienciem Bulu (musiał go sobie ciągle zadawać), i jak sobie wbijał noże w ciało czy co tam, to mu sperma tryskała. Tak. Bardzo się cieszę, że mi się to przypomniało.

      W ogóle zapomniałam wcześniej, ale sformułowanie "wbił się w jej płeć"... Może lepiej pozostawię bez komentarza.

      Usuń
    2. Wbijanie się w płeć to chyba sformułowanie zaczerpnięte z jakichś tanich romansideł, tak mnie się zdaje w każdym razie.

      Usuń
    3. Przepraszam, Leleth!

      Kurczę. Tak bardzo chciałabym, żeby ta kobieta nie napisała już nigdy żadnej książki. Żeby nie brała się za takie tematy. Po lekturze chce mi się rzygać i to bardziej z mojej bezsilności wobec tej baby niż z tego, że do tej książki wzdycha tyle kobiet. Nie mam sił ani nerwów i to jest chyba ten moment, w którym powinnam przestać czytać kolejne wpisy, Eśko. Tylko się obawiam, że się nie powstrzymam.

      Usuń
  3. "Jednym silnym ruchem wbił się w jej płeć." - W jej płeć? W PŁEĆ?! Serio?...

    Czy nasza ałtoreczka musi aż tak bardzo nienawidzić mężczyzn, że w każdej jej ksionrzce są oni przedstawiani jako chodzące penisy bez mózgu? Cholera, ktoś by pomyślał, że znudziłoby się jej pisanie w kółko o takich samych postaciach... I borze drogi, ta Mary Sue.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem teraz ogrom Twego cierpienia *tuli* Boli w mózg bardziej niż "Bezdomna" i "Poczekajka" razem wzięte; podejrzewam, że w ogóle próżno szukać w twórczości AŁtorKasi bzdurniejszego tworu.
    Strumyk i fanfik jest cudny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachwyciła mnie wizualizacja Maćka oraz przepiękny jacht. Ale potem ómarłam. Nie, nie, nie zniosę tego, część mojej duszy odpowiadająca za wiarę w ludzkość obumarła...! To wszystko przez zaserwowanie w całości sceny erotycznej.
    Eśku, skąd wzięłaś siłę do przeczytania tego w całości...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem po prostu skończoną masochistką ;_;
      Tylko przez scenę erotyczną? Mnie bardziej zniszczyło to, co działo się potem.

      Usuń
    2. Na to potem nie starczyło mi już słów! D: Przy scenie erotycznej załamałam się i mój mózg krzyczał "Nie. nieee! Błagam, już dosyyyyć!!!"... potem już tylko cichuteńko jęczał z bólu, charczał i pluł krwią, a gdy doszło do sceny gnieu Borowego po prostu zamroczyło biedaka i nie wierzył, że to dzieje się naprawdę ;___; Obawiam się, że przez ałtorKasię skończę w zakładzie psychiatrycznym, albowiem trauma przez jaką przeszłam już nigdy nie pozwoli mi wrócić do poprzedniego stanu psychicznego, w którym specjaliści naprawdę nie dostrzegali symptomów choroby. Będę miotać się po pokoju bez klamek z książką ałtorKasi podartą w strzępy, w stanie psychotycznym (ja w stanie psychotycznym, nie książka, choć tak wynika ze zdania). To koniec Q__Q Naprawdę, nie podejrzewałam nawet przy czwartej części, że do tego dojdzie.

      Usuń
    3. Ja mam poważne obawy, że trauma związana ze sceną erotyczną może mi się przyśnić.

      Usuń
    4. Przestań, przestań, przestań, bo mnie też nawiedzi! Q___Q Ostatnio mam koszmary, ale po czymś takim NIGDY bym nie zasnęła. Bałabym się zobaczyć to jeszcze raz. To jest gorsze niż moje wyobrażenia po tym jak taki gość powiedział, że fapał do moich zdjęć. A mam bujną wyobraźnię, tego uczy plastyk D: Albo to wrodzone i dlatego tam przyjmują...?

      ... A wiecie, że mam nawet ochotę, ażeby pięknie tą scenę namalować? *w*

      Usuń
    5. Maluj! To będzie epickie!
      Pierwszy raz się cieszę, że nie mam snów ^^

      Usuń
    6. Namaluję, zostałam natchniona :D
      Tylko... tylko, że do tego będę musiałą przeczytać jeszcze raz...ale! Czego nie robi się dla Sztuki...!

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżu, jaka ta Liliana jest obrzydliwie podła i sukowata. Ok, raz wrobiła Aleksieja, bo była mała i nie chciała lania. Ale gdy robi to 36297426 raz to mam ochotę ją uszkodzić tak mocno, żeby już nigdy nie musiała sobie nic w kończyny wbijać. Ta scena, gdy zostawia chłopaka, a potem ucieka i nie wzywa pomocy była... ugh... Oficjalnie Hejcę Lilkę Bardzo Mocno.
    Za to sam Aleksiej ma coś mocno nie tak z głową, skoro wraca do niej jak bumerang.

    Piengny Ci ten Maciuś wyszedł, sam segs <3 <3 <3
    Czekam, CZEKAM

    Idalia.

    PS Kocie, rysuj! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  8. Komiksy wyszły Ci przepiękne, szczególnie fanfiction mnie zachwyciło. Sama treść książki jest obrzydliwa. jak można było stworzyć jak antypatyczną bohaterkę? Jak można było zaprezentować tak odrealniony świat? Boli mnie jak to czytam, naprawdę. Ale i tak najbardziej boli mnie to, że to zostało wydane i się podoba. Ratunku, ludzie, co z Wami? :(
    Fanpejdża zlajkowałam, oczywiście, oby w 2014 miał z miliony lajków:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurwa mać z przyległościami, dawno nie czytałam nic tak chorego. Biedny Aloszka.
    W tej części obrzydliwe jest wszystko - ta ciągła erekcja każdego dostępnego faceta (serio, nie zdziwiłabym się, gdyby każda kobieta w tym uniwersum okazała się shemale czy inną futa, żeby jej też miało co stawać na widok boChaterki!), ojciec podglądający córkę, branie kobiety w posiadanie... Ohydne i groteskowe. Głupia kurwa obwiniająca niewinnego faceta o gwałt zamiast zasłaniać go własnym gołym cyckiem to wisienka na torcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS na poprawę nastroju: Bądź jeszcze twardszy, Metapod!

      Usuń
    2. hate-love sleszyk?

      Usuń
    3. Między Aloszką a ojcem Lilkinczy między Metapodami?

      Usuń
  10. Michalakowa jest ohydna, rzygam nią. Pod pozorem takiej słodkiej tiu-tiu-tiu dobrej cioci ma w sobie tyle pogardy dla wszystkich dookoła... Buuuueeeeee. *wraca do analizy*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej uderza mnie to, że mimo swoich obrzydliwych zachowań, bohaterowie pozytywni są, choćby nie wiem co, stawiani w jasnym świetle, a wszyscy dookoła to zły zły świat.

      Usuń
  11. A najbardziej groteskowe jest to, że Michalak promowało Centrum Praw Kobiet -_- .
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta część odebrała mi mowę. Nie jestem w stanie powiedzieć nic ponad to, że ta książka jest gorzej niż zła. Nie chce mi się wierzyć, że naprawdę istnieją osoby ZACZYTUJĄCE się w tego rodzaju bredniach. Okropieństwo level: over 9000!

    Aartz

    OdpowiedzUsuń
  13. NIE MA ANALIZY I JAK TU ŻYĆ POMOCY JA JUŻ NIE MOGĘ TO ŹLE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, uprzedzałam na fejsale ;/ W tym tygodniu nie miałam środków.

      Usuń
    2. Złe miejsce tego komentarza okazało się. Źle.

      Usuń
    3. To kryptoreklama fejsa jest, a? :D Trzymać drugi tydzień na głodzie, do czego to podobne.

      Usuń
  14. Widziałam, ale to było zbyt okropne i nie przyjęłam tego do wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nadrobiłam zaległości i ciut żałuję. Ubaw z analiz i komiksów miałam przedni, ale sama książka przeraża. Zamiast „Nadzieja” powinna mieć tytuł „Patologia”.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak trudno przebolec, tak trudno... Choc dla dwoch metapodow w tym jednego nazelowanego w rozowej koszuli bylo warto! Tworz, Eska, dalej! To jest po prostu super :D

    OdpowiedzUsuń