O co kaman?


Dzień dobry wszystkim. Nazywam się Eśka i jakiś czas temu popełniłam komiks na podstawie opka o Alic zanalizowanego przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona. Przyszło mi do głowy, żeby publikowane wcześniej na forum analizatorskim dzieUo opublikować ponownie, tym razem na swoim własnym blogasku. Tutaj też będą się pojawiać (mam nadzieję) moje kolejne wariacje na temat opek i analiz. Pierwsze odcinki wyglądają strasznie źle, ale nie bójcie się, dalej jest tylko bardzo źle.

Komiks pojawia się w poniedziałki lub wtorki, zależnie od weny i nastroju aŁtorki.

A zdjęcia słodkich margajów do galerii możecie przesyłać mi na esia221@gmail.com ;)

26 stycznia 2014

Komiksoanaliza "Nadziei" Katarzyny Michalak - część ósma

Witajcie! Zapraszam na kolejną część komiksoanalizy!

Ciemnosiwy jest tekst oryginalny, moje komentarze są fioletowe lub czerwone. I sorki, że znowu tak mało komiksów, ale w tym fragmencie są głównie skośne czcionki i akcja posiekana tak, że nie da się z tego wycisnąć nic konkretnego.


Zaczynamy od skośnej czcionki, tym razem Aleksieja.

Uwaga, tylko dla osób o mocnych nerwach. 
Miałem w ręku twoją fotografię i po raz setny albo i tysięczny, od kiedy widziałem cię ostatni raz, zastanawiałem się, co ze mnie za frajer. Sześć lat temu mogłem w końcu cię zdobyć, zostać z tobą, wspierać cię, chronić… Co z tego, że próbowałaś mnie wrobić w nie moje dziecko? Mniej bym ciebie przez to kochał? A to małe? Przecież lubię dzieci, pokochałbym i je. 
Co z tego, że próbowała cię wrobić w nie twoje dziecko. Naprawdę uważasz, że to żaden problem? Nawet jeśli chciałbyś je wychowywać, nie masz problemu z tym, że kobieta, która podobno cię kocha, chciała cię z premedytacją okłamać? I to w tak poważnej sprawie? Że chciała na tym kłamstwie budować wasze wspólne życie?
Ale nie. Gdy tylko wyszło na jaw, że znów kręcisz, zwodzisz, grasz, że próbujesz mnie wykorzystać, musiałem unieść się urażoną dumą i odejść, zostawiając cię temu dupkowi. 
Co sprawia, że myślisz, że postąpiłeś źle? Czujesz się winny, bo nie chciałeś być z kobietą, która nie nadaje się do związku?
A przecież znałem cię od dzieciństwa! Wiedziałem, że całemu twojemu życiu towarzyszył strach. Że krzywdzono cię, bito, molestowano, a ty – mała samotna dziewczynka, którą byłaś i nadal jesteś, mogłaś tylko uciekać, bo jak przeciwstawić się okrutnemu światu dorosłych i rówieśników, nie mając nikogo, zupełnie nikogo, kto stanąłby po twojej stronie?
A oni dalej usprawiedliwiają wszystko nieszczęśliwym dzieciństwem. I jakie zupełnie? Przecież był Aleksiej i Anastazja.
Jedyny, któremu ufałaś, który przyrzekł cię chronić, był taki sam, jak tamci: miał lepkie ręce i pusty łeb. Myślał o tym, jak się do ciebie dobrać, a nie jakie ty poniesiesz tego konsekwencje. 
Aleksiej zaklina rzeczywistość. Przecież Aleksiej dotknął Liliany dopiero kiedy ta go właściwie zmusiła. A z konsekwencjami to nawet nie zaczynajmy, bo wszyscy wiedzą, jak było. Amnezja opkowa?
Gdybym był człowiekiem honoru, w dniu twoich osiemnastych urodzin zabrałbym cię z domu i nigdy więcej byś tam nie wróciła. Nikt więcej nie podniósłby na ciebie ręki, nie patrzyłabyś na staczającego się ojca, nie słuchała awantur. Żaden gnojek nie dobierałby się do ciebie na przerwie, nie zaszczuwałby cię po lekcjach. Poszłabyś na studia – te wymarzone – a ja cały czas byłbym przy tobie. 
Dlaczego on się tak zadręcza Lilianą? Niech policzy, ile razy przez jej durnotę dostał wpiernicz. Czemu on ma się zachowywać honorowo wobec osoby, która obok honoru to nawet nie stała.
Nie musiałabyś się puszczać, by zdobyć przyjaźń facetów z roku. Nie byłabyś sama. Gdyby zaś któryś choć spojrzał na ciebie, Lilou, nie tak, jak koledze ze studiów wolno, obiłbym mu mordę dla przykładu i cała uczelnia już następnego dnia by wiedziała, że moja żona jest nietykalna. 
Wziąłbyś ją w posiadanie i pokazał innym, że jest twoją własnością.
W domu, do którego chciałoby się wracać, co wieczór zasiadalibyśmy do kolacji, co rano budzilibyśmy się wtuleni jedno w drugie. Urodziłoby nam się dziecko, potem drugie, trzecie… 
Nie schodzilibyśmy z taśmy produkcyjnej.
Co mam w zamian za „honor”? Puste mieszkanie, w którym zdycha nawet paprotka, bo nie dbam o nic. Puste serce, bo nie umiem nikogo pokochać. 
Nawet paprotki. 
Co w zamian masz ty? To się dopiero okaże. Jeśli jesteś z tym dupkiem szczęśliwa, oddam sprawę komu innemu. Jeśli zaś nie…
Tak, to się okaże.
Ja tam słyszałam, że życie zawodowe powinno się rozdzielać od prywatnego, ale co ja tam wiem.


Tu jest tyle loli, że najchętniej bym Wam kilka stron wkleiła w całości ;(

Jak rasowy drapieżca Aleks zaczął polowanie od dokładnego rozpracowania ofiary. O ile Karola Łapskiego można nazwać ofiarą – ten uznałby takie określenie za śmiertelną zniewagę. Był wziętym adwokatem. Miał willę w prestiżowej dzielnicy Warszawy (po studiach wrócił do rodzinnego miasta), piękną żonę i szybki samochód. Konto bankowe pękało w szwach.
Bo zwariuję. Aleksiej wygląda teraz tak ;P


Aleks na początek przyjrzał się temu kontu.
– Możesz zrobić wydruk? – zapytał Julka, genialnego hakera, który mając do wyboru odsiadkę albo współpracę, od paru lat należał do grupy i teraz, śmigając palcami po klawiszach, włamywał się do bazy danych jednego z największych polskich banków. Biorąc pod uwagę, do czyjej bazy danych włamał się swego czasu, dla Julka była to bułka z masłem.
Dobra, z jakiego filmu AutorKasia wzięła ten motyw? Bo na stówę widziałam to już kilka razy.
– Pewnie – mruknął, poprawiając okulary. Wzrok miał dobry, a szkła nosił tylko po to, by w firmie pełnej napakowanych facetów biegających ze spluwami pod pachą dodawały mu szacunku. Nie musiał, bo ci faceci oprócz muskułów mieli także mózgi i umieli z nich korzystać, wiedzieli więc, że w dobie internetu taki Julek jest czasem ważniejszy od brygady AT.
Mimo noszenia zerówek, Julek jest chyba jedyną postacią w tej książce, do której ewentualnie mogłabym czuć jakąś sympatię. Może to przez to głupkowate imię, nie wiem.
 – No, bierz. – Skinął na Aleksieja, do którego czuł jednocześnie podziw i niechęć. Dragonow był tym, którym Julek zawsze chciał zostać i którym nigdy nie będzie. – Coś jeszcze ci znaleźć?
Każdy chce być jak Aleksiej. Aleksiej jest uosobieniem słowa ideał, wiemy.
– Aha. Tych, którzy przesyłali najwyższe kwoty naszemu panu mecenasowi. O, patrz na to: „OilCom, dwieście tysięcy, obsługa prawna”. Znam różnych prawników, ale żaden za prowadzenie spraw nikomu nieznanej spółki nie bierze miesiąc w miesiąc dwóch stów! Dawaj ich na lewatywę. I tych z DeveloperCom też…
Stos wydruków i skanów stron rósł.
Pracu pracu, przestępców łapu łapu. Coś słaba ta mafia Karola, jeśli nie ogarnęła tak podstawowej sprawy jak przekazywanie pieniędzy w sposób, który nie będzie dla policji tak oczywisty.


Nie chcę wrzucać Wam tu ścian tekstu, więc streszczam. 

Aleksiej narzeka, że tej roboty jest tyle, bo to spowalnia jego spotkanie z Lilianą. Po pół roku Aleksiej ma ogarnięte wszystkie hulanki z dziwkami i politykami Karola, ale wstrzymuje się z działaniem bo zwierzyna jest płochliwa i boi się, czy go nie wrzucą do Wisły bez głowy i w betonowych butach. W końcu decyduje się iść na biznesową (mafijną) polsko-rosyjską imprezę. Z tekstu wynika, że mafia to imprezki plus czasem jakieś betonowe buty, a czym tak właściwie zajmuje się Karol, do tej pory nie wiemy.


– Zaproszenie dostaniesz. Pójdziesz sam czy z którąś z dziewczyn?

– Wezmę Jolę. W tych środowiskach nadziany facet bez „przywry” nie jest przekonujący.
Wiedział, był pewien, że na imprezie będzie Liliana. Nie chciał, by widziała go z blond laską przez całą noc wiszącą mu u ramienia, ale nie miał wyboru. Był na służbie.
Dwa dni później znalazł się na przyjęciu.
"Przywra" wtf. Tak, cały czas jesteś na służbie. Miło, że o tym pamiętasz.


Świeża krew w środowisku, w którym wszyscy znają wszystkich, wzbudza jednocześnie niepokój, zainteresowanie i podniecenie. Dokładnie tak samo podziałałaby na stado rekinów.
A wiadomo chociaż jako kto Aleksiej tam polazł?
Piękność u jego boku nie wzbudziła żadnych emocji.
Tutaj każdy bonzo miał pod ręką podobną, czasem parę dziesięcioleci młodszą, dziewczynę. Karol Łapski – od paru lat pojawiający się na podobnych imprezach, czasem z żoną, niezłą dupencją, choć niedotykalską, czasem z dziwką – również zwrócił uwagę na nowego gościa. I… niemal upuścił kieliszek z szampanem.
To on! Ten skurwysyn, który… na jego własnym, Karola, weselu…! Na oczach gości i świeżo poślubionej żony…! Oż, ty łachudro…
Pozwólcie, że pokażę Wam, jak widzę tę scenę.


Karol daje Aleksiejowi po ryju, co ten wykorzystuje nie oddając, a stwierdzając, że teraz są kwita. I wtedy Karol z ulgą (co, czemu, jak,) przedstawia go jako swojego przyjaciela (co, czemu, jak).
Nikt nie mógł wiedzieć, że Aleksiej spodziewał się takiego „powitania”, a nawet miał na nie nadzieję. Nic tak nie zbliża jak rewanż na wieloletnim wrogu. Widząc unoszącą się do uderzenia pięść, w ułamku sekundy skalkulował, że przyjęcie ciosu bardziej mu się opłaci niż unik. Jedynie nos musi chronić, bo ze złamanym wiele nie zdziała – miał wnikać w szeregi, a nie pętać się po chirurgach. Cofnął więc o milimetry twarz, by pięść Karola zahaczyła o wargę, widowiskowo ją rozkrwawiając. Nic więcej nie było trzeba.
Teraz przepijali do siebie niczym starzy znajomi nadrabiający lata niewidzenia.
Czyli od teraz Aleksiej jest też matematycznym geniuszem. Mogliśmy się tego spodziewać.
Od kiedy "Przepijać" stosuje się w takim znaczeniu?
Edit: Kura donosi, że stosuje się.


Na salę wchodzi Liliana, przepraszam, ONA i dowiaduje się od Karola, że Aleksiej jest jego przyjacielem. Myśli, że Aleksiej przyszedł się zemścić.

– Wróciłem do kraju, robić tu interesy – odpowiedział na niezadane pytania. – Mam firmę deweloperską, stawiamy apartamentowce, a Polska to obiecujący rynek. Szukamy partnerów biznesowych, stąd moja obecność na tym przyjęciu.
A co robi Karol i inni bosowie? Po prostu są mafiozami pod przykrywką biznesmenów. Szkoda tylko, że ani o ich działalności w mafii, ani w biznesie nic nie wiemy.
Liliana odetchnęła z ledwo skrywaną ulgą. A więc to przypadek…
– Poznasz wszystkich, moja w tym głowa. – Karol zasalutował kieliszkiem wypełnionym czystą wódką i wypił do dna. Aleksiej uśmiechnął się tylko i odpowiedział salutem.


A czemu Karol jest nagle taki miły dla Aleksieja, to nie mam pojęcia.
Niespiesznie zyskiwał zaufanie wierchuszki mafiosów z Polski i Rosji. Pił z nimi, fundował dziwki, chodził na imprezy, robił interesy, stawał się „swoim” człowiekiem z każdym tygodniem, każdym przekrętem i każdą przehulaną stówą.
I po raz kolejny - co oprócz imprezowania robi ta mafia?


Aleksiej odwiedza Karola w domu, ten pokazuje mu bransoletkę z białego złota i brylantów, którą zamierza dać Lilianie w ramach przeprosin za pobicie jej.

– Prawdziwy mężczyzna musi trzymać kobietę krótko przy pysku, jak konia, inaczej się znarowi. Czasem poujeżdżać, czasem sprać szpicrutą, a czasem dać kostkę cukru – zarechotał, dumny ze swojej elokwencji. – Zobacz, brachu, co tym razem dostanie ta dziwka na przeprosiny…
Karol, tak bardzo cię teraz (my, czytelnicy) nienawidzimy. Jak mogłeś. Oż, ty łachudro.
A posłuchajcie, jak ukryta była ta bransoletka:
Łapski dotoczył się do biblioteki, nacisnął zapadnię przy jednej z półek zastawionych książkami, których nikt nie czytał, a gdy regał zapadł się na pół metra i pozwolił przesunąć, odsłaniając drzwi do sejfu, wstukał kod, który Aleksiej oczywiście zapamiętał, i wyjął ze środka pudełko od jubilera.
Jakbym oglądała Scooby-Doo. 
Karol jest zły, więc nie czyta książek. Coś podobnego było w "Bezdomnej", że w domu tej złej książki stały na półce nowe i zakurzone, znaczy nieczytane. Nie, żebym czytała "Bezdomną", NAKWa zrobiła to za mnie.

W rozmowie okazuje się, że Karol złamał Lilianie rękę. Zbulwersowany Aleksiej po upiciu Karola, aby nie pamiętał o pokazaniu mu sejfu, łamie mu rękę. Dla własnej satysfakcji.
I wtedy zastanawiam się, jak takiemu idiocie jak Karol, który pokazuje kolesiowi swój sejf, nie mając ku temu żadnych sensownych powodów, udało się zostać mafijnym bosem? I jak takiemu idiocie jak Aleksiej, który łamie rękę pijanemu mafijnemu bosowi, bez żadnych sensownych powodów, gdzie oczywistym jest, że po wytrzeźwieniu będzie się zastanawiał, kto mu ją do cholery złamał, udało się zostać super agentem w super jednostce?


Kolejna skośna czcionka Aleksieja. Przygotujcie się psychicznie.

Starałem się bywać w twoim domu jak najczęściej, nie mogłem jednak wzbudzać choćby cienia podejrzeń. Zawsze więc w towarzystwie twojego męża. Patrzyłem, jak się do ciebie odnosi, gdy jest „wśród swoich”, jak tobą pomiata, jak cię poniża przy gościach słowami. Czasem nie schodziłaś na dół, zaszyta w sypialni, wtedy wiedziałem, że znów to zrobił. I miałem ochotę poderżnąć mu gardło.
Gdy siniaki blakły na tyle, że mogłaś je ukryć pod makijażem, pojawiałaś się, jak zawsze piękna, i jak zawsze przepraszająca za to, że żyjesz. Gdy zostawaliśmy na chwilę sami, a ja pytałem o niego i ciebie, wynajdowałaś najprzeróżniejsze wytłumaczenia dla brutalności tego bydlaka. Tak jak kiedyś tłumaczyłaś ojca, tak teraz wstawiałaś się za mężem. „To moja wina!” – powtarzałaś niczym mantrę, a ja miałem ochotę potrząsnąć tobą i wykrzyczeć, że jedyną winą jest to, że w ogóle za niego wyszłaś. Ale ciążyło to i na moim sumieniu…
Znowu na sumieniu Aleksieja ciąży fakt nie dania się wrobić w ojcostwo? Nic nowego. 
Faktu usprawiedliwiania bicia przez Lilianę nie skomentuję, bo mimo, że służy pogłębieniu niedoli Liliany i podkreśleniu zła jej męża, sytuacje jak ta się zdarzają.
Ile razy prosiłem, byś od niego odeszła… Ile razy przyrzekałem, że zaopiekuję się tobą, gdy zdecydujesz się na ten krok. Kurwa, przecież mamy dwudziesty pierwszy wiek! Dziś nie kamienuje się kobiet, które uciekają od męża-bydlaka! Nie piętnuje się rozwódek! Społeczeństwo bierze stronę ofiar, nie katów! Czy rzeczywiście?
Ale dlaczego tak właściwie potrzebowałaby jego opieki po wizycie na policji? A, no tak, samotne kobiety nie istnieją. I dlaczego Aleksiej tak przeżywa to niepotępianie? To jest taka norma normy, że ja nie mogę. I nawet poszłabym dalej, nie piętnuje się nie tylko za rozwód z bydlakiem, ale za żaden inny też nie.
Tu ogarniał mnie pusty śmiech, bo przecież „robiłem w branży”. Znałem problem przemocy domowej od podszewki. Nawet jeśli kobieta zdecydowała się zeznawać – a niektóre historie jeżyły włos na głowie – nawet jeśli skurwiel bywał aresztowany, prokurator wypuszczał go wcześniej czy później, by mąż (lub co gorsza tatuś) mógł wrócić na łono rodziny i katować żonę i dzieciaki, jakby nigdy nic, a może jeszcze bardziej, pewien bezkarności, mszcząc się na kobiecie, że na niego doniosła. Więcej nie popełniała tego błędu, a jedyną ucieczką okazywała się śmierć. Ile z samobójstw było de facto nigdy niewyjaśnionymi zabójstwami? Ilu sprawców ukarano?
Żenująco niewielu…
No to czemu go wypuszczała? Jak robiłeś w branży, to oświeć mnie, bo nie wiem.
Po tym fragmencie miałam wrażenie, że Aleksiej za zabójstwo uważa przemoc psychiczną, za chwilę okaże się, że wcale nie.
Nikogo nie obchodziła jakaś Kowalska, która w przypływie desperacji rzuca się z dziesiątego piętra. A że mąż ją wypchnął? Kto to udowodni?
A skąd ty wiesz, że ją wypchnął? Obliczyłeś po kącie zagięcia fałdki na bluzce? Jeśli znałeś jakieś fakty o zabójstwach, trzeba było mówić, a nie teraz narzekać, że nikt nic nie udowadnia.
Bałem się o ciebie, Lilou. Musiałem mieć jednak nadzieję, że będąc blisko, zdołam cię ochronić. Nim ten skurwiel zatłucze cię na śmierć, dorwę tych, na których poluję, i będę mógł dorwać jego.
Dałabyś już sobie spokój, autorko z tym polującym motywem. To wcale nie brzmi dobrze.
Nie było to jednak takie proste.
System potrzebował dowodów. Twardych, mocnych dowodów. A mafia była ostrożna. I kryta na wszystkich szczeblach władzy.
Zaraz się dowiemy, jaka ostrożna jest ta mafia.


Taka ostrożna:

Podstawowym zadaniem Aleksieja było fotografowanie dokumentów, które Łapski składał w sejfie. Przez całe dwa lata, od kiedy poznali się na imprezie, Karolowi nie przyszło do głowy zmienić kodu. Był bardzo pewny siebie.
I taka:
Czasem pijanych do nieprzytomności odwoził do domów i po drodze wysłuchiwał łzawych zwierzeń. Ciekawsze były jednak pijackie przechwałki: kto kogo sprzątnął, za co i za ile.


Aleksiej rzadko nosił przy sobie mikrofon i sprzęt do nagrywania, bo bez pardonu bywał przeszukiwany: zaufanie ma granice, w przeciwieństwie do ludzkiej głupoty. Głupotą byłoby ryzykować życiem, a za zdradę była jedna kara. Może dlatego mafiozi byli tak pewni siebie? Spróbowałby któryś polecieć na policję, poskarżyć się za przestrzelone kolano bratanka… Tu załatwiano sprawy we własnym gronie.

Dwukrotnie był świadkiem krwawych porachunków między „trzymającymi władzę”, nie wtrącał się jednak, nawet oglądając odcinanie palca. Okaleczanego bandziora nie było Aleksowi żal, krew lejąca się z rany nie robiła na nim wrażenia, wrzaski również – ten bandyta miał na sumieniu tortury i zabójstwa, niech sam trochę powyje. Aleksiej nie miał żadnego interesu, by powstrzymać oprawców, niech tną. On miał wystarczająco niebezpieczne zadanie, by nie wychylać się z pomocą, podczas gdy przyglądający się temu inni goście ze śmiechem robili zakłady, kiedy bandzior zemdleje.
Za drugim razem było trudniej, bo na przyjęciu, w którym Aleks uczestniczył, podłożono ładunek wybuchowy. Niewielki, ale gdyby siedział przy tym, a nie innym stoliku, nie wykpiłby się paroma skaleczeniami…
Taki ten Aleksiej odważny. A chwilę potem dowiadujemy się, że Aleksiej jest taki sprytny i inteligentny, że z powodzeniem mógłby sam być mafiozem. Nie wiem, czy to taki komplement, odnoszę wrażenie, że w tej mafii to i średnio inteligentny szympans zrobiłby karierę.


Aleksiej nocą w domu Łapskich.




I tym dramatycznym zawieszeniem akcji kończę dzisiejszą analizę. 



Co za tydzień? Szalona akcja z giwerami (zamazałam trzy strony książki emotkami "xD"), rak trzustki wywołany brakiem obecności Aleksieja oraz Liliana pisząca fanfiction do życia.

15 komentarzy:

  1. "Nie musiałabyś się puszczać, by zdobyć przyjaźń facetów z roku. Nie byłabyś sama. Gdyby zaś któryś choć spojrzał na ciebie, Lilou, nie tak, jak koledze ze studiów wolno, obiłbym mu mordę dla przykładu i cała uczelnia już następnego dnia by wiedziała, że moja żona jest nietykalna."

    To się dzieje we współczesnej Polsce czy w Berlinie po wkroczeniu Armii Czerwonej?

    Melomanka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale... ale... ale o co w ogóle chodzi?
    A ten obrazek z rekinem jest absolutnie cudowny, dawno się tak nie uśmiałam!
    Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Końcówka miodna.
    Wiesz, czytając tę analizę, przez cały czas miałam nadzieję na podobne zakończenie (włączając Karola i jego niebywałą umiejętność sprawiania, że Aleksiej czuł się zbyt pewnie; aż ostatecznie mąż Liliany dorwał sukinkota i oskarżył o coś, czego ten nie zrobił). Znając życie, AłtorKasia nie potoczyła tego po mojej myśli i to Karol będzie idiotą, a Aleksiej wywinie się z rąk policji.
    Pozdrawiam,
    Paranoja

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak mi się przypomniało, że Aleksiej przecież nie jest Rosjaninem, tylko Ukraińcem (właściwie, Łemkiem), a przez całą książkę AłtorKasia zdaje się nie kojarzyć, że Rosjanie i Ukraińcy to zupełnie dwa różne narody! Dlaczego nie zrobiła z Aleksieja Rosjanina, skoro nie ma pojęcia o Ukraińcach i języku ukraińskim (chociaż o rosyjskim też nie ma pojęcia) i przez całą książkę wpycha temu biednemu Łemkowi do ust język rosyjski? "I cziewo smatriszsja?" - serio, tak trudno zajrzeć do jakiegoś podręcznika do ukraińskiego i sprawdzić, jak to będzie po ukraińsku? Dorosła, podobno dojrzała pisarka, a zachowuje się jak byle ałtoreczka z blogasków.
    Jadzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet po rosyjsku nie jest:/

      Alva

      Usuń
  5. Nie sądziłam, że to AŻ TAKIE opko...

    OdpowiedzUsuń
  6. Przywra jako absolutny must have podbiła me serce <3
    Cały końcowy komiks jest cudowny. Urzekł mnie kciuk i przedstawienie seksu (z resztą nie dziwne, wcześniejsze komiksy pokazały, że w scenach erotycznych jesteś dobra).
    Obstawiam, że Liliana zabiła męża i po raz kolejny cała wina spada na Aleksieja. Zgadłam?

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dziwną ochotę pokazać to dzieło tacie - byłemu pracownikowi aresztu śledczego i magistrowi socjologii przestępczości, ale jakoś mi trochę wstyd... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Tata teraz pracuje jako przewodnik górski i pisał pracę o Łemkach, więc tym bardziej :P)

      Usuń
  8. Eśko,w linkach część siódma "Nadziei" sie popsuła ;<

    OdpowiedzUsuń
  9. Różnie sobie wyobrażałam proces zaprzyjaźniania się Aleksieja z Karolem, ale nie sądziłam, że wystarczy pozwolić gangsterowi obić się po mordzie, żeby dobrać się do jego sejfu i żony.
    Intryguje mnie ta złamana ręka. Czy słodka Lilou była w domu, kiedy Aleksiej wymierzał Karolowi sprawiedliwość? Bo jeśli tak, to po wytrzeźwieniu Karol powinien dojść do wniosku, że to żona go tak załatwiła. Zresztą nawet gdyby sama nie mogła tego zrobić, i tak wyglądałoby to na jej zemstę, dokonaną rękami kogoś innego, i skończyłoby się dla Lilki kolejnym pobiciem. Aleksiej powinien na to wpaść, skoro z niego taki geniusz.
    Dialog margaja z rekinem śliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtym momencie Liliany chyba nie było, ale pewności nie mam.
      Aleksiej w tym odcinku to klasyczny przykład rozjazdu wyobrażenia autora o postaci i faktycznego przedstawienia jej. Nie ma to jak całą książkę powtarzać, jaki to on inteligentny i co chwila dawać przykład jego monstrualnej głupoty.

      Usuń
  10. Ja pierdziele, mam ochotę walić łbem w stół. Wątki prawne są tu może dwa, trzy a i tak fail taki, że głowa mała. Dwie stówy adwokat bierze za jeden pozew, zależnie od sprawy. Jeśli firma- mało znana i w ogóle kiepska raz miesiącu musi zatrudnić prawnika, bo niezadowoleni klienci pozywają, to dwie stówy miesięcznie to chyba po znajomości. Akurat praktykuję w prokuraturze, dużo jest spraw rodzinnych i siedzi się nad nimi naprawdę mocno. Umarzane są te, gdy nie tylko mąż daje żonie wpierdziel, ale żona odwdzięcza się nie gorzej (bywa, że żona oskarża męża, po czym okazuje się, że to on tu jest w sumie większą ofiarą- raz zgłosiła kobieta, że mąż uderzył ją DWA razy w ciągu SZEŚCIU miesięcy, podczas awantury, jak się okazało przez nią sprowokowanej. I ostatecznie to on doznał uszkodzeń ciała, ona nie miała żadnych. A facetowi się nie dziwię, bo baba zdradzała go, chciała odejść i zabrać dzieci, upozorowała przed sądem jego zgodę, zawyżała koszty utrzymania i w ogóle kombinowała jak się da), a powodem jest rozwód, orzekanie o winie i oczywiście kasa. Prawdziwe ofiary rzadko się zgłaszają, same usprawiedliwiając oprawców (tzw syndrom Sztokholmski), a bez wniosku pokrzywdzonej sprawy nie ma. AŁtorKasia powiela tu stereotypy właśnie najbardziej krzywdzące ofiary, które właśnie przez takie obiegowe opinie często jednak ostatecznie nie decydują się na zgłaszanie swoich spraw.
    I w ogóle ukrywanie przestępstwa samo w sobie jest przestępstwem.
    To to, co ogarniam z racji wykształcenia, reszty nawet nie skomentuję, bo zwyczajnie życiowo to jest chore i patologiczne x_X

    OdpowiedzUsuń
  11. gdzie mamamamamamrgaaajajaj gdzie on gdzie mamamamrgaj jejejejeje neienienienie panika straż pożarna piekarz piecze

    OdpowiedzUsuń