O co kaman?


Dzień dobry wszystkim. Nazywam się Eśka i jakiś czas temu popełniłam komiks na podstawie opka o Alic zanalizowanego przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona. Przyszło mi do głowy, żeby publikowane wcześniej na forum analizatorskim dzieUo opublikować ponownie, tym razem na swoim własnym blogasku. Tutaj też będą się pojawiać (mam nadzieję) moje kolejne wariacje na temat opek i analiz. Pierwsze odcinki wyglądają strasznie źle, ale nie bójcie się, dalej jest tylko bardzo źle.

Komiks pojawia się w poniedziałki lub wtorki, zależnie od weny i nastroju aŁtorki.

A zdjęcia słodkich margajów do galerii możecie przesyłać mi na esia221@gmail.com ;)

13 maja 2014

Komiksoanaliza "Lata w Jagódce" Katarzyny Michalak - część szósta

Tak szybko wtorek? W porządku, przybywam z komiksoanalizą.

Tekst oryginalny ciemnosiwy lub czarny, tekst mój fioletowy lub czerwony. Jedziemy.

Gabrysia trafia w końcu do telewizyjnego show. W programie widzi ją Malina.
Tamta wyglądała paskudnie, w szarej bezkształtnej sukience, związanych na czubku głowy włosach i ohydnych okularach, które Malina pamiętała niczym koszmarny sen jeszcze z podstawówki - wtedy też takie nosiła. Teraz zakładała soczewki i dodatkowe markowe okulary w cieniutkich oprawkach, by dodać sobie powagi.
Staram się zrozumieć logikę, która kazała Malinie nosić zerówki na szkła kontaktowe. Słabo idzie, ale wychodzi mi, że okulary korekcyjne nie występują w ładnych oprawkach.

W wyciętym przeze mnie fragmencie Gabriela wynajmuje Malinę (która zgadza się pracować za darmo, bo chce mieć swój udział w przyszłej sławie i bogactwie Gabrieli, a także prawdopodobnie dlatego, że rozpoznaje w klientce swoją siostrę bliźniaczkę) do pomocy w ustaleniu zbrodni Pawła i znalezieniu sposobu na uwolnienie go od matki.

A właśnie, Paweł. Paweł ma wyrzuty sumienia, czy raczej wyrzuty menskoźci, bo nie może zadzwonić do Gabrieli.


Paweł biegnie na dworzec.
Ledwo żywy, łapiąc oddech głębokimi haustami, dobiegł do stacji kolejowej. Pociągi w kierunku Warszawy odjeżdżały co kwadrans. Nie będzie ryzykował. Matka nie jest głupia i skieruje się właśnie tutaj. Wskoczył więc do pierwszego, który odjeżdżał za dwie minuty.
Zerkał przez uchylone drzwi, czując wściekle bijące serce, do momentu, gdy pociąg nie ruszył. Udało się. Był wolny. Zaszył się w toalecie, by nie wpaść w ręce konduktora - tylko tego by brakowało - po czym wysiadł na następnej stacji. Tutaj złapał pociąg do Warszawy. Po niespełna godzinie wysiadł w Śródmieściu.
Wskoczył do najlosowszego pociągu, nie mając zielonego pojęcia, czy nie będzie to pospieszny do Zakopanego. No, plan bez wad.

Ciekawostka:
Musi zdobyć pieniądze. Jakiekolwiek. Ale przecież nie będzie kradł!
a następnie:
Ja... przepraszam, ale... uciekłem. Nie mam nawet na bilet - z trudem wyrzucał słowa przez zaciśnięte boleśnie gardło
Czy Paweł wie, że przejazd pociągiem bez biletu to nic innego jak kradzież?

Ten drugi cytat był prośba skierowaną do Stefanii, bo to do niej udał się Paweł.

Gabrysia znosiła właśnie ze strychu worek ze śmieciami, kuśtykając w swoim za dużym bucie. Gdy ujrzała wbiegającego na górę po dwa stopnie Pawła... Śmieci radośnie pognały na jego spotkanie. Ona zaś usiadła na schodku, bo nogi odmówiły jej posłuszeństwa.


[...] Ale Gabriela nie chciała słuchać tłumaczeń. Ona chciała znać prawdę o wydarzeniach sprzed osiemnastu lat. Lecz jak miała o nie pytać: „Czy zabiłeś swego brata?". Tak. Właśnie tak.
- Czy zabiłeś swego brata? - usłyszała własne słowa.
[...] - Przeze mnie Piotr zginął.
Po czym wyszedł, zamykając za sobą cicho drzwi.
Wybiegła za nim.
- Powiedz, że to nieprawda! Zaprzecz! - krzyczała, płacząc. - Nie wierzę, że to zrobiłeś! Paweł! Wróć i porozmawiajmy!
Ale mężczyzna nie zatrzymał się. Zniknął piętro niżej. Po chwili trzasnęły drzwi na dole, a Gabrieli serce pękło na tysiąc kawałków.
Paweł podjął się ryzyka ucieczki do Warszawy, żeby zamienić z Gabrielą kilka zdań.
Sposób zadania pytania przez Gabrysię też uroczy.

Gabriela leci na Cypr, gdzie uczestniczki mają przejść metamorfozy. Na miejscu spotyka Oliwiera.
- Należy pan do ekipy?
- Uczestniczką raczej nie jestem. - Znów ten uśmiech. Musiała i ona się roześmiać. - Jestem tak zwanym ozdobnikiem.
- Ozdobnikiem? Robi pan za ogrodowego krasnala?
Zaśmiał się.


- Jestem jednym z pięciu ozdobników zaangażowanych do tego show. Będę towarzyszem którejś z uczestniczek. Zarówno podczas zdjęć, jak i całego pobytu - wyjaśnił. - Dziś odbędzie się losowanie i mam nadzieję, że wylosuję panią. 
Dziewczyna spłoniła się.
- Dlaczego? - zdołała wykrztusić.
Bo jesteś, kochana, faworytką, a towarzysz tej, która wygra, zgarnia ekstra pieniądze - to wyjaśnienie oczywiście Oliwier zatrzymał dla siebie.
- Bo wydajesz mi się najsympatyczniejsza. Oj, przepraszam, pani mi się wydaje...
Myślę, że ozdobnik to męska wersja przywry.
Patrzcie, jaki ten Oliwier zły, tylko hajsu chce, nie kocha Gabrysi za to, że jest miła, zabawna, piękna i idealna. Świnia i Sołtys.

Zgadnijcie co, Oliwier wylosował Gabrielę. Szok. 

Jakoś niedługo po tym nasi bohaterowie całują się na wizji.
- Cóż ja widzę - odezwała się nagle Dobrowolska - to twoja Gabriela? Kopuluje publicznie z tym modelem, jak mu tam, Oliwierem?
Fragment dla niedowiarków. Tak. Naprawdę całowanie się nazwane jest kopulacją.

Ach, a Paweł oglądając Gabrysię w telewizji z innym facetem żałuje, że nie opowiedział jej swojej historii, która wygląda mniej więcej tak, że matka kazała mu pilnować starszego, naćpanego brata, kiedy sama poszła do kochanka. Paweł poszedł na spacer po mieście i kiedy wrócił... zobaczył coś strasznego, ale jeszcze nie wiemy co.

Scena seksu... Tak jakby. Oczywiście wstawiam w całości
- To tutaj - rzekł nagle półgłosem.
Dziewczyna spojrzała nań pytająco, gdy skręcał z plaży w gąszcz krzewów. Wąską ścieżką doszli do ukrytej przed ciekawskimi spojrzeniami kamiennej ławeczki.
Usiadł, a gdy Gabriela uczyniła to samo, bez uprzedzenia, bez skrupułów przyciągnął ją do siebie i zaczął całować. Zachłannie, niemal brutalnie. W pierwszej chwili zesztywniała, zaskoczona, ale w następnej niemal traciła przytomność z wszechogarniającej rozkoszy. Przerwał na moment, spojrzał pytająco, lecz widząc oszołomienie i namiętność w jej oczach, powrócił do pocałunku.
Jedną ręką przytrzymywał jej głowę, drugą sięgnął pod sukienkę. Drgnęła, jakby sparzył ją dotykiem, ale stanowczy nacisk jego ręki zmusił dziewczynę do uległości. Rozchyliła lekko uda, bardziej niż gotowa na to, co miało nastąpić i czego pragnęła całą sobą.
Powoli kładł ją na ławce, pieszcząc delikatną skórę ud, całując do utraty tchu, sięgając po więcej. Gabriela dała się porwać dzikiemu pożądaniu, zniewolona własnym uczuciem.
Jej ręce, o wstydzie!, gorączkowo zaczęły szarpać się z paskiem jego spodni, potem z suwakiem, potem z... 
Z czym? Będę strzelać.



Trafiłam? Co wygrałam?
On jednym ruchem zdarł z niej majteczki, w następnej chwili znalazł drogę do jej wnętrza 



i... Gabriela znieruchomiała ponownie, nagle cała spięta. To był jej pierwszy raz, czego mężczyzna był doskonale świadom. Odgarnął włosy z twarzy dziewczyny, zajrzał w ciemne, przestraszone źrenice, pocałował miękko i czule nabrzmiałe usta.
- Nie bój się. Będę delikatny - wyszeptał. Skinęła głową.
Nie. Jednak nie skinęła. To znaczy owszem, w pierwszym momencie chciała zapomnieć o dziewiczym wstydzie i dać się ponieść rozkoszy do końca, ale w następnym spychała mężczyznę z siebie i, płacząc cicho, szukała strzępków garderoby. Podniósł się i z ciężkim westchnieniem usiadł, splatając ręce na karku. 
Gabriela wygładzała drżącymi dłońmi wymiętą sukienkę.
- Przep - raszam - wyjąkała, ale on uniósł jej dłoń i ucałował.
- Wrócimy tu, gdy będziesz gotowa, tak? - zapytał, nie patrząc na dziewczynę. Nie był ciekaw, czy potwierdziła, czy zaprzeczyła. Wstał. - Muszę się przejść. Wrócisz do hotelu sama?
To było raczej stwierdzenie, nie pytanie. 
Już miał zniknąć na wąskiej ścieżce, gdy zatrzymała go cichym:
- Oli, wybaczam ci. Spojrzał przez ramię.
- Lata temu, w podstawówce na Bednarskiej, podkochiwałam się, jak wszystkie zresztą, w pięknym Olim z czwartej b. To ty nim byłeś.
- Rzeczywiście, chodziłem z pół roku na Bednarską. I to mi wybaczasz?
- Powiedziałeś kiedyś, że byłabym całkiem fajna, gdybym nie była taka brzydka. To ci wybaczam.
Takie wzruszające.
(O Olim była mowa na początku, przy opisie dzieciństwa, ale wycięłam)
A zauważyliście, jaki ten Oliwier zły? Kazał jej wracać samej. A jaka ona dobra i idealna? Nie puściła się i jeszcze przeprosiła.

Malina odbywa rozmowę z policją. Okazuje się, że brat Pawła się pociął. Paweł przyszedł na komisariat cały w jego krwi, prosząc o ratunek dla brata, a następnie zemdlał. Na dwa lata.

- Panie Władysławie - nagle zmieniła ton głosu na łagodny, niemal przymilny - nie oskarżam pana i pańskiego wydziału. Sprawa była czysta. Chcę wiedzieć, kto miał interes w tym, żeby Pawłowi zamknąć usta. Dosłownie, bo facet przez te wszystkie lata nie odezwał się słowem.
Ale to jak, zmusili go, żeby się nie odzywał? Szantażowali go?
Anyway, okazuje się, że matka Pawła była kuratorką sądową. A u Pawła stwierdzono schizofrenię katatoniczną, bo się nie odzywał.

Na dziś to tyle. Za tydzień zaczniemy od ciciuśków. Przygotujcie się.

6 komentarzy:

  1. "To znaczy owszem, w pierwszym momencie chciała zapomnieć o dziewiczym wstydzie i dać się ponieść rozkoszy do końca, ale w następnym spychała mężczyznę z siebie i, płacząc cicho, szukała strzępków garderoby."
    Strzępków? Cóż to musiała być nieokiełznana gra wstępna!

    Stosowanie słowa "sołtys" w charakterze obelgi bardzo mnie bawi :)

    Nie mogę się zdecydować na Najlepszy Obrazek Odcinka. Bo jakże wybrać między krową robiącą "Ha ha ha ha!" na tle toalet, czy też butelkę oliwy w charakterze krasnala ogrodowego.

    Z wyrazami szacunku
    Kazik

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozpoznano mu schizofrenię katatoniczną tylko dlatego, że się nie odzywał? Ale oczywiście spełniał inne kryteria diagnostyczne, został umieszczony w odpowiednim przybytku, gdzie wykluczono m.in zaburzenia dysocjacyjne, które, btw, w jego sytuacji byłyby dużo bardziej prawdopodobne, a które należą do zupełnie innej grupy? (tak, wiem, psychiatria u Michalak...)

    Okulary zerówki na soczewkach kontaktowych to najwyższy poziom hipsterstwa w skali mojej siostry. Ciekawe co Kejt powiedziałaby na okulary w ogóle bez oprawek?

    Galnea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dokładnie xD ja chcę znów piękny opis choroby u Michalak, plz.

      Usuń
    2. "- Schizofrenia katatoniczna - tak go zdiagnozowali, gdy odzyskał przytomność. Coś musieli wymyślić. Nie odezwał się przecież ani słowem po tamtej nocy. Na wniosek matki ustanowili ją kuratorem i rozumiem, że trwa to do dziś."

      Niestety jest tylko tyle ;_;

      Usuń
  3. Co do zerówek to może Michalak żyje jeszcze w świecie gdzie duża wada wzroku = szkła jak denka od butelek? Sama zaczynałam od szklanych szkieł te niecałe dwadzieścia lat temu (ciężkie, niewygodne i tłukliwe porównując z obecnymi), AutorKasia chyba właśnie gdzieś w tamtym okresie okulary nosić przestała i jakoś nie załapała że technika idzie do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja teoria co do zerówek na kontakty to taka, że Malina po prostu nie chciała nosić okularów cały dzień, tylko do pracy, więc wolała nie wyciągać kontaktów i wkładać szkieł korekcyjnych. Naciągane, ale dałoby się ewentualnie obronić.

    OdpowiedzUsuń