O co kaman?


Dzień dobry wszystkim. Nazywam się Eśka i jakiś czas temu popełniłam komiks na podstawie opka o Alic zanalizowanego przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona. Przyszło mi do głowy, żeby publikowane wcześniej na forum analizatorskim dzieUo opublikować ponownie, tym razem na swoim własnym blogasku. Tutaj też będą się pojawiać (mam nadzieję) moje kolejne wariacje na temat opek i analiz. Pierwsze odcinki wyglądają strasznie źle, ale nie bójcie się, dalej jest tylko bardzo źle.

Komiks pojawia się w poniedziałki lub wtorki, zależnie od weny i nastroju aŁtorki.

A zdjęcia słodkich margajów do galerii możecie przesyłać mi na esia221@gmail.com ;)

2 czerwca 2014

Komiksoanaliza "Lata w Jagódce" Katarzyny Michalak - część siódma

Przepraszam za brak odcinków w ostatnich tygodniach. Już jestem grzeczna.

Tekst oryginalny czarny lub ciemnosiwy, tekst mój fioletowy lub czerwony.

Jedziemy.

Przygotujcie się, ten fragment w założeniu prawdopodobnie miał być elementem komicznym.
Doktor „Bejbi" - jak go nazwała, bo też gaworzył jak dziecko - krążył dookoła leżącej na stronie pacjentki z
markerem uniesionym niczym batuta.
Oczywiście.


Pochylił się nad twarzą dziewczyny - nadal miała na nosie okulary od Gnoma - zrobił kropkę tu, maznął linię przerywaną tam, postawił parę krzyżyków na policzkach, czole, brodzie, nosie...
Jak inaczej.

- Zaraz, zaraz, panie doktorze - przestraszyła się Gabriela.
- Frankensteina będzie pan ze mnie robił?!
Ugh. Potwora Frankensteina.
[...] - Pokaz ciciuśki - polecił.
Gabriela uniosła brwi. Tutaj? Publicznie? Do kamery?!
- No już, juź, nie wstydaj się! Każda kobieta ma takie siame.
Gabriela jest na Cyprze. Rozumiem, że lekarz operujący ją nie jest Polakiem, stąd te "ciciuśki" i cała humorystyczna, haha, reszta. Czy nie lepiej dla programu byłoby, gdyby mówił po angielsku, albo jakiemukolwiek innemu z tłumaczeniem? No nie wiem, ja po "ciciuśkach" zmieniłabym kanał.
Raczej nie każda - przemknęło dziewczynie przez myśl, gdy czerwieniąc się ze wstydu, rozchylała biały kitelek, w który ją odziano. Specjalnych kompleksów co do swoich atrybutów nie miała: ani za małe, ani za duże, ot, normalne.
„Bejbi" natomiast zmarszczył na ich widok czoło. I dalej mazać po biuście Gabrieli! Aż usiadła, otulając się szczelnie kitlem.
- Nie zgadzam się! Nie zgadzam się na żadne ciciuśki!
- Ale Gabrielle, będą piękne, wieś mi!
- Nie ma mowy! Wszystko tylko nie ciciuśki!! - Była gotowa zeskoczyć ze stołu i uciekać.
- Dlaciego, Gabrielle? - zakwilił doktor. Gnom zajrzał w oko kamery i wyszeptał do mikrofonu:
- Gabriela mówi NIE. Czy doktorowi Nickolasowi uda się ją przekonać do zabiegu, który przechyli szalę zwycięstwa, czy..? - dramatycznie zawiesił głos.
- Dalczego?! Dlaczego?! - Dziewczyna była na skraju histerii. - Bo implanty wybuchają!!
- Wibuchają?! - Doktor zachłysnął się z oburzenia. - Moje implanty wibuchają?!
- Nie wiem, czy pana, ale moje wybuchną! W samolocie, gdy będę wracała do domu! Jestem tego pewna!


Tu postanowiła się wtrącić pielęgniarka.
- Gabrysiu kochana, implanty są bezpieczne, jeszcze się nie zdarzyło, żeby...
- Więc się zdarzy! Znając mojego pecha, będę pierwsza, której biust zrobi tak... - tu dramatycznym gestem rozerwała na piersiach kitel.
Gnom pochylił się do kamery.
- Czy Gabriela powinna powiększyć biust, czy nie? Oto jest pytanie. Głosujcie. Tu jest telefon do studia w Warszawie. Koszt jednego sms - a 2,44 zł z VAT.

- Rany boskie, moje biedne dziecko! - Stefania złapała się za serce, lecz w następnej chwili chwyciła za komórkę i zaczęła gorączkowo wysyłać sms - y na podany numer.
- Na co czekacie?! - naskoczyła na przyjaciółki, które razem z nią oglądały program. - Wysyłajcie! Nie chcecie chyba, żeby mojej dziewczynce biust eksplodował!
Dwie z jej przyjaciółek posłusznie pochyliły się nad ekranami telefonów. Trzecia siedziała niezdecydowana.
- Wiesz, Steniu, mężczyzna lubi mieć w co twarz wtulić...


- zaczęła.
Stefania zgromiła ją spojrzeniem.
- To niech sobie poduszkę z gęsiego pierza kupi! - odwarknęła, wracając do sms - ów.
- Faceci to wzrokowcy. Gabrysia będzie miała większe szanse z większym biustem - przekonywała pani Janina, ale zakrzyczały ją wszystkie trzy. - Dobrze, już dobrze! - Zamachała rękami i sama też sięgnęła po komórkę.

[...] Józefina Dobrowolska, z mściwym uśmiechem na twarzy, zdążyła wysłać ponad sto pięćdziesiąt sms - ów na „tak", nim czas minął...
Czyli kupiła to o samolocie, tak? I jest taka zła, że chce zabić Gabrielę jej własnymi cycami?
- Gabrielo Szczęśliwa - Gnom z powagą na twarzy stanął przed pomalowaną jak pisanka dziewczyną, czekającą na zabieg - twoi wielbiciele zadecydowali: TAK.
- Co TAK? - zaniepokoiła się, nieświadoma głosowania.
- Masz powiększyć biust - odparł grobowym głosem.
Podskoczyła, jakby dźgnął ją szydłem w pośladek.
- Nigdy w życiu! Po moim trupie!
- Gabrielo, telewidzowie to...
- Mam prawo veto. Jednokrotne. Tak stoi w umowie, prawda? - Chwyciła się ostatniej deski ratunku. Widmo implantów pod skórą przerażało dziewczynę śmiertelnie, zupełnie jakby to miały być nie dwie miękkie poduszeczki pod biustem, lecz płytka w głowie, za pomocą której obcy będą sterowali Gabrielą.
- Tak, masz prawo veta - przytaknął Gnom. - Czy korzystasz z niego?
- Korzystam.
- Gabriela korzysta z prawa veta - zaszeptał do kamery człowieczek. - Czy dobrze robi? Czy ta decyzja nie zemści się na niej w finale? Głosujcie. TAK lub NIE. Koszt sms - a 2,44 zł z VAT.
Drzwi sali przedoperacyjnej otworzyły się w tym momencie i do zastygłej ze strachu dziewczyny podszedł
uśmiechnięty anestezjolog.
- Jesteśmy gotowe?
Zdobyła się na słabe skinięcie głową.
- Tylko bez ciciuśków! - zdążyła krzyknąć do doktora „Bejbi", nim zmorzył ją narkotyczny sen.
Nie każcie mi rozbierać tego na czynniki pierwsze. To by było znęcanie się. 

Malina w klinice medycyny estetycznej powtarza na sobie wszystkie operacje wykonane na Gabrieli, z tym wyjątkiem, że ona powiększa sobie cyce. Ponoć ma chytry plan.

Stefania leci do Cypru na jeden dzień. Serio. Na jeden dzień, bo hotele są drogie.

Przewracała się w hotelowym łóżku z boku na bok, próbując sobie wyobrazić, jak też wygląda. Nogę miała nadal zakutą w szyny, które jutro zostaną usunięte na zawsze. Swojej twarzy nie widziała od ponad dwóch miesięcy. Wiedziała, że operowano jej złamany w dzieciństwie nos i podbródek - nie wiedzieć po co naprostowano i wybielono zęby. „A dlaczego?!", „Bo masz, skarbie, be - żowe". Wyszczuplono uda, chociaż Gabriela była szczupła! I jedynym co nie nosiło śladów skalpela, były ocalone od pogromu „ciciuśki", czym doktor „Bejbi" był niepocieszony. 
Wcześniej tego dnia zdjęto z Gabrysi po raz setny miarę - suknię, w której wystąpi, miała ujrzeć dopiero nazajutrz.
A, no tak, bo Gabrieli naprawili też przykrótką nogę.
Mam takie przeczucie, że powinnam zmienić design głównej bohaterki.


A teraz fragment, który jest po prostu DZIWNY. Ja wiem, że po doktorze Bejbi dziwność mogła ulec przedefiniowaniu, ale po prostu nie wiem jakiego innego słowa użyć.
Wstała i wyszła na balkon.
Księżyc w pełni rozwinął na morzu srebrzysty szlak. Westchnęła z zachwytem. Wciągnęła do płuc zapach słonej bryzy i kwiatów bugenwilli.
Niedługo wróci do domu. Do Polski. Z tej oazy spokoju, z azylu, w którym ukryła się na trzy miesiące, wróci do rzeczywistości. Do świata ludzi normalnych. Inna, nowa, odmieniona. Może przyjmą ją do swego grona, a może nie.
Marzenia kosztują. Jesteś gotowa zapłacić każdą cenę? Była gotowa. Choć za wiele nie miała. Gabriela rozejrzała się wokół, jakby szukała potwierdzenia, że faktycznie bogata nie jest.
- Ale mam coś, co lubię i cenię. Jedyne, co mi się we mnie zawsze podobało. I poświęcę to dla sprawy... - Skoczyła do pokoju po nożyczki do paznokci, chwyciła pełną garścią swe piękne, długie do pasa włosy i, zaciskając zęby z determinacji, zaczęła ciąć tuż przy karku.
Ścinanie włosów nożyczkami do paznokci. Tym małym gówienkiem. Włosów.
Cholera - warczała co chwila - to wcale nieromantycznie boli! Mam nadzieję, że wyjdzie prosto.
No nic dziwnego, że boli. Nożyczki do paznokci są za małe i włosy powkręcają się w złączenie. Jak jej się udało tym obciąć cokolwiek?
Wreszcie długie pukle zostały jej w dłoni. Przyjrzała się daninie z satysfakcją, wzięła rozmach i... - Nie, wiatr je rozwieje po okolicy i z rytuału nici.
Sięgnęła po plastikową butelkę, upchnęła w niej włosy, dołączyła kartkę z życzeniem „Chcę być taka, jak wszyscy" i wymknęła się nad morze.
Co?
Napisałabym coś więcej, ale najpierw musiałabym wiedzieć, po jakiego ciula ona w ogóle sobie ścięła te włosy. I dlaczego ścięła je nożyczkami do paznokci. I dlaczego wpakowała je do butelki. I dlaczego z karteczką z życzeniem.
Wzięła zamach, cisnęła butelkę na fale i stała, przyglądając się w zauroczeniu, jak ta kołysze się w blasku
księżyca, coraz... bliżej... i bliżej... By spokojnie dobić do brzegu i spocząć u stóp Gabrysi. Dziewczyna spojrzała na nią wielkimi oczami.
- Hej, chcę być taka, jak wszyscy! - krzyknęła, odrzucając butelkę z powrotem. Ta jak poprzednio przydryfowała do brzegu. - No kłody pod nogi! - zdenerwowała się Gabrysia.
Napełniła krnąbrną butelkę piaskiem, zadowolona dopełniła rytuału i wróciła do hotelu.
Na nieszczęście dla pani Michalak, humor nie działa tak samo w sitcomach, jak w literaturze.
Nazajutrz wstała wcześnie.
Kurde! - to był pierwszy wykrzyknik, który usłyszała w myślach - ja chyba tego nie zrobiłam?! Nie ścięłam włosów, prawda?! To mi się tylko śniło?!
Pomacała dookoła głowy - lustra nadał nie miała - i jęknęła z rozpaczą.
To nie był sen.
Aha.
Czyli nawet Gabriela nie wie, po co odwaliła tę akcję.
To ja już nie wiem, kto ma wiedzieć.
(Mnie już poblokowali na wszystkich fanpejdżach Kejt, ale jak ktoś ma ku temu wolę, może próbować pytać u źródła)
Włosy wiły się dookoła karku, z jednej strony dłuższe, z drugiej krótsze - widać ręka się Gabrysi omsknęła - lecz na pewno nie tak piękne jak jeszcze wczoraj. Gabriela pozbawiła się jedynej ozdoby. Organizatorzy ją zabiją, za to koleżanki będą szczęśliwe. Straciła szansę na wygraną. Definitywnie i całkowicie...
Prawie jakby nie miało się mimo wszystko okazać, że Gabriela jest skończoną pięknością.

I tak, Gabriela zostaje skończoną pięknością, ale zajmuje drugie miejsce, bo odczytujący wyniki Pan Radosław, znany aktor, przeczytał inaczej niż było napisane.
- A tak. Pan Radosław, znany aktor, był wujkiem zwyciężczyni. „Wujkiem", jeśli rozumiesz, o co mi chodzi.
Oddali nagrody, jak się wydał ten kompromitujący fakt, ale teraz i tak tego nie odkręcą. Zrobią drugą galę? Ponownie będą nas dekorować? - Pokręciła głową. - Tylko telewidzów szkoda. Znów zrobiono ich w konia.
Gabrieli to wisi, bo wygrała normalność czy coś.

Olga zaniemogła, więc Gabriela dostaje propozycję udziału w międzynarodowym finale. Jakie będzie jej wynagrodzenie?
- Forsa, moja droga, forsa! Czysty kesz!
Po prostu nie mogłam się tym nie podzielić.

Pamiętacie syna psychotaty? Znów go spotykamy.


Gabriela bierze Alka na spacer, żeby go pocieszyć czy coś. Niestety, wpadają na Malinę.


6 komentarzy:

  1. Wait, Gabriela złamała... podbródek?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo obcięcie włosów nożyczkami jest taaakie dramatyczne! I wcale a wcale ten motyw nie pojawia się średnio w co drugim dramacie/serialu/melodramacie/komedii romantycznej jako oznaka gruntownych zmian u bohaterki. Aczkolwiek ten "rytuał" z butelką i morzem jest całkiem... pionierski xD

    "Jesteś gotowa zapłacić każdą cenę? Była gotowa." taa, ale biustu sobie powiększyć nie dała.

    Pasek z synem psychotaty - bezcenny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co to za idea, że kobieta krótkowłosa nie może wyglądać ładnie? Lub atrakcyjnie?
    Co to za idea, że coś, co się nigdy nie stanie, musiałoby się stać Gabrieli? To ona nawet twarogu z Chojnic jeść nie powinna. http://24.media.tumblr.com/defb6c43b64bb3b9cff4389dfad8cbe4/tumblr_mtcdvdXKsh1r0o12to1_1280.jpg

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrząc z dialogów doktor nie GAWORZY a SEPLENI. Seplenienie to wada wymowy, a gaworzenie to łączenie sylab przez małe dzieci (gu-gu, ga-ga).

    OdpowiedzUsuń
  5. akcja z implantami mnie zabiła. bo przeciez jedyny argument jaki mozna miec przeciw implantom to wybuchanie w samolocie. nosz fak. jak ja kocham te ałtorke

    OdpowiedzUsuń
  6. Wybuchające cyce Gabrieli zostaną ze mną na zawsze :))).

    OdpowiedzUsuń