O co kaman?


Dzień dobry wszystkim. Nazywam się Eśka i jakiś czas temu popełniłam komiks na podstawie opka o Alic zanalizowanego przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona. Na tym blogu znajdziecie moje wariacje na temat tej i kilku innych analiz oraz moje własne komiksoanalizy (głównie książek Katarzyny Michalak).

13 listopada 2014

"Korwin - wolnościowiec z misją (wywiad rzeka z najinteligentniejszym polskim politykiem)" - Tomasz Sommer (część trzecia)

"Kobieta" za nami. Pamiętajcie, że nie musi to oznaczać zmniejszenia stężenia Korwina w Korwinie.

Zapraszam na "Wiarę, religię, Kościół", i "Inspiracje".

W poprzednich częściach dbałam o Kontekst przepisując całe rozdziały, od teraz postanawiam jednak przepisywać tylko fragmenty. Pominięte części wywiadu będę streszczać.

Tekst oryginalny ciemnosiwy (Tomasz Sommer, za oryginałem, kursywą), tekst mój fioletowy.

Korwin mówi, że nie jest zbyt ortodoksyjnym katolikiem, bo w ogóle nie jest zbyt ortodoksyjny. Następnie odróżnia od siebie wiarę, bycie wierzącym i religię, w czym religia jest dla niego obrzędowością, która zapewne jest obojętna Panu Bogu.
Potem przechodzimy do jarmarku religii.
- No tak. Pan troszkę wchodzi w dość znaną postawę, spotykaną u wielu autorów, sugerujących, iż religia to jest taki, nazwijmy to, jarmark dla maluczkich, którzy jeśli chcą się ubierać po kurpiowsku, to niech się ubierają po kurpiowsku, a jak chcą sobie zapuścić pejsy, to niech sobie zapuszczą pejsy. Natomiast my, oświeceni, jesteśmy mądrzejsi i nam to wsio rawno. Czy naprawdę uważa Pan, że religia jest tylko kwestią takiego sztafażu?
 - Kwestia pejsów jest kwestią ubioru. I szczerze mówiąc, też mi się wydaje, że Panu Bogu jest obojętne, czy ma się pejsy, czy nie.
- Ale za tym jarmarkiem jednak ciągną się pewne konsekwencje - tak jak za ustrojami. Gdy Pan te różnice bagatelizuje, to tak jakby Pan powiedział, że socjalizm, kapitalizm czy komunizm - może być tak i siak; to nie ma żadnego znaczenia.
Różnice pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem są jak różnice pomiędzy judaizmem a chrześcijaństwem, bo religia jest jak ustrój.
- Ależ nie! Za religiami idą kwestie obyczajowe, bardzo poważne - ale dotyczące ziemskiej rzeczywistości. Społeczeństwo muzułmańskie jest inne niż chrześcijańskie; co więcej - społeczeństwo sunnickie jest inne niż szyickie, a społeczeństwo katolickie, w którym panuje kult św. Franciszka, biedaczyny z Asyżu, jest diametralnie odmienne od społeczeństwa katolickiego, którym czci się św. Marcina czy św. Ignacego Loyolę! Gdyby w Polsce Kościół nauczał, że trzeba iść drogą św. Franciszka - to zaraz bym został muzułmaninem albo co najmniej protestantem!
No ostrzegał, że  nie jest zbyt ortodoksyjny.
- To od drugiej strony: czy uważa Pan wszystkie religie "monoteistyczne" - w cudzysłowie monoteistyczne, dlatego, że żadna tak naprawdę nie jest monoteistyczna w 100% - za równouprawnione i różnice nie mają znaczenia? Skoro urodził się Pan katolikiem, to już trudno - jest z Pana katolik. Gdyby urodził się Pan żydem, no to trudno - byłby Pan żydem?
- Ja jestem konwencjonalistą i w związku z tym wszystkie religie nie tyle monoteistyczne, co wywodzące się z Pisma Świętego, czyli odwołujące się do Biblii, uważam za prawdziwe. Pan Bóg objawił się przecież Mojżeszowi czy Mahometowi i paru innym ludziom i ci ludzie się do tego odwołują. 
Rozumiem, że Mormonów też uznaje Korwin za "prawdziwych".
Oczywiście każdy widzi tego Boga inaczej: chrześcijanie Boga dobrotliwego i miłosiernego, muzułmanie Boga karzącego, żydzi jeszcze innego. W każdym razie odwołujemy się do tego samego Boga. Ja nie mogę orzec na pewno, które z tych wyjaśnień są najbliższe prawdy. Tylko na tamtym świecie będę mógł sprawdzić, który sposób oddawania czci Bogu jest mu bardziej miły. Być może ta kwestia jest obojętna, być może nie. Jak Pan słusznie powiedział, uważam to z punktu widzenia wiary za obojętne. Czym innym są tutaj kwestie obyczajowe i cywilizacyjne związane z religią.
 Tutaj już sprawa religii nie jest mi obojętna.
- Porozmawiajmy o katolicyzmie. Pańska interpretacja tego wyznania jest swoista, czego wyraz znajdujemy w Pańskich felietonach. Np. Pan nie tyle może odnosi się z awersją do Matki Boskiej, co ma do spraw z Nią związanych stosunek, delikatnie pisząc, negatywny...
Teraz zacznie się piękno.
-  Och nie, nie do Matki Boskiej. Dlaczego miałbym się odnosić do Matki Boskiej z awersją? Z awersją to ja się odnoszę do kultu Matki Boskiej. Uważam, że w Polsce jest naruszane przykazanie: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Przecież w hierarchii Polaka najwyraźniej Matka Boska jest przed Bogiem Ojcem, przed Duchem Świętym, a może nawet przed Jezusem Chrystusem - co uważam za lekką przesadę. Uważam wręcz za herezję.
- Z drugiej strony Panu jako konwencjonaliście powinno się podobać, że dla kobiet stworzona została taka Matka Boska, która jest swego rodzaju "bóstwem" o wygładzonych krawędziach...
- Mnie się to oczywiście podoba - i to nie na płaszczyźnie wiary, bo na płaszczyźnie wiary jest to, powtarzam, obojętne, nie podoba mi się z powodów społecznych. Niestety kult Matki Boskiej uprawiają w Polsce nie tylko kobiety...
Jeszcze nie, czekajcie.
Pochodną kultu Matki Boskiej jest występujące w Polsce zjawisko, na które zwracał uwagę jeszcze Roman Dmowski, że w naszym kraju rządzą kobiety. W Polsce w ogóle mamy do czynienia z kultem kobiety. Jesteśmy narodem mało męskim. To, że chłop Ślimak [Bohater "Placówki" Bolesława Prusa] nie potrafi ziemi kupić ani sprzedać bez konsultacji z żoną, wynika moim zdaniem wyłącznie z tego, że w Polsce kobieta jest uważana za najważniejszą ostoję - do czego przyczynia się kult Matki Boskiej.
Kult Matki Boskiej przyczynia się do niezdolności mężczyzny do zakupu ziemi bez konsultacji z żoną. Tragedia. 
W dodatku z punktu widzenia religii katolickiej (i ogólniej: chrześcijańskiej) jest czystą herezją modlenie się do Matki Boskiej, żeby coś tam zrobiła - ponieważ są dwie i tylko dwie możliwości: albo Matka Boska nie może czegoś "załatwić" - a wtedy takie modlenie się o to jest bez sensu; albo może załatwić - co by znaczyło, że Sąd Ostateczny nie jest sprawiedliwy i bez Jej interwencji wydałby inny wyrok! Polak widzi to tak jak w naszym systemie sądowym: jeśli znamy żonę sędziego, to mamy szansę na o wiele lepszy wyrok.
Bo sędzia nie wydaje wyroków bez konsultacji z żoną.
Z kolei jeśli Matka Boska może załatwić, to nie ma co się bać Sądu Ostatecznego - więc można kraść!
Przecież nie tylko do Matki Boskiej wolno się modlić o przebaczenie.
Tak więc powtarzam: moim zdaniem, z punktu widzenia wiary jest to herezja. Nie wiem - może zresztą w tym twierdzeniu odzywa się we mnie duch moich protestanckich przodków - miałem ich przecież sporo - ale modlenie się do świętych Pańskich czy do Matki Boskiej ma czysto praktyczne negatywne konsekwencje.
- Modlenie się do Matki Boskiej jednak herezją nie jest...
Modlenie się - nie; ale wiara w to, że może mieć ono wpływ na wyrok Sądu Ostatecznego - już tak.
Pomijam fragment, w którym Korwin mówi, że Duch Święty cieszy się u niego rewerencją, bo zawsze staje po stronie pokrzywdzonych, a w Polsce Duch Święty jest pokrzywdzony. Pomijam też pytanie Sommera o zakład Pascala, w odpowiedzi na które Korwin mówi, że gdyby urodził się muzułmaninem, kłaniałby się pięć razy dziennie w stronę Mekki. Pomijam popis Korwina brakiem wiedzy, która wymagana jest od każdego kandydata do bierzmowania (mówi, że pierwszy raz słyszy, iż "Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna" i nazywa to herezją kalwińską). Pomijam rozmowę o cudach, w które Korwin nie wierzy, ale cieszy go, że inni wierzą.
(Nie narzekajcie, proszę, że usuwam najciekawsze fragmenty. To w większości jest po kilka linijek na strony nudy i nijakości. Mogę ewentualnie przepisać zainteresowanym w komentarzach.)
- Gdy jest Pan w kościele, to mówi Pan czytania po łacinie?
- Staram się. Czasami jest ciężko, bo wie Pan, łacina ma inny rytm i intonację - i czasami nie pasuje do polskiej mszy.
- A może Pan wyjaśnić, dlaczego msza po łacinie?
- Dla demonstracji oczywiście. To nie ma nic wspólnego z Panem Bogiem. Sądzę, że Pan Bóg zna obce języki. Natomiast jest to demonstracja w stosunku do Soboru Watykańskiego II i porządków, które ten sobór wprowadził. Chociaż samo zniesienie mszy powszechnej po łacinie nastąpiło już po soborze, ale jest z nim związane. 
To jest demonstracja polityczna - przeciwko błędnym politykom kościelnym, którzy przez zniesienie mszy łacińskiej doprowadzili do organizacyjnego rozbicia Kościoła. Teraz doszło do tego, że kardynałowie nie znają łaciny i nie potrafią się porozumieć bez tłumacza - co MUSI doprowadzić do rozbicia Kościoła. Sprzeciwiam się tej bezsensownej reformie.
Papieże niestety bywają głupi - nikt im tego przecież nie zabroni - i popełniają błędy. To właśnie jeden z nich. 
To zdjęcie klątw pewnie było takie złe. I ten szatański ekumenizm. 
Przypominam, że Sobór Watykański II hejtuje człowiek, który zgodził się, że wszystkie religie oparte na Biblii są "prawdziwe". 
Pomijam rozmowę na temat lefebryzmu (Korwin popiera lefebryzm) oraz islamizacji Europy (Korwin twierdzi, że Europa przegra wojnę z muzułmanami, bo żołnierz wierzący lepiej walczy, a Europejczycy są mniej wierzący niż muzułmanie, a tak w ogóle to wojny nie będzie, bo Europejczycy zamiast walczyć pójdą na jakiś zgniły kompromis). Przejdziemy do rasizmu.
- Jednak w niektórych krajach, zwłaszcza w Austrii i Szwajcarii, antymuzułmańskie nastroje narastają i sądząc po wynikach ostatnich wyborów, ludzie przestają być obojętni. Sądzi Pan, że Polacy nie będą w stanie bronić swojego katolicyzmu?
- Do nas fala Turków, Kurdów i innych muzułmanów nie dotarła, więc nie wiadomo dokładnie, jak się Polacy zachowają. Teraz są intensywnie tresowani, żeby w razie czego podkulili ogon.
- No, pewne niepokojące sygnały już są. Zna Pan historię Simona Mola, antyfaszysty roku i pupilka stołecznych urzędów. W "Rzeczypospolitej" pojawił się tekst, w którym zakażona przez niego kobieta twierdzi, że był to muzułmanin udający chrześcijanina, który został przysłany do Polski, by zarażać.
- Nie, w to oczywiście nie wierzę. To był Murzyn z Kamerunu, który wierzył po prostu, że przez krwawe stosunki z tymi kobietami się wyleczy. To jest ważna sprawa: Lewica w Polsce nie rozumie, że ci ludzie przyjeżdżają do Polski ze swoimi przekonaniami - a przekonania to nie są "przesądy", tylko to, czym oni naprawdę żyją. I nie można tak po prostu pominąć tego milczeniem. Każda dziewczyna, która decyduje się na kontakty z Murzynem, musi wiedzieć, że on może w ten sposób myśleć i postępować. Choć oczywiście nie musi.
Pamiętajcie dziewczyny, Murzyni mogą z premedytacją zarażać HIV-em. Niech was nie zmyli lewacka propaganda.
W poprzednich częściach starałam się obrazować absurd seksistowskich poglądów Korwina, przekształcając je na poglądy rasistowskie, bo zdawało mi się to bardziej ekstremalne. Przepraszam Was za moją naiwność. W tym momencie jestem przekonana, że dyskryminacja każdego rodzaju jest miła Korwinowi.
Historia z muzułmańskim sekskomandem wydaje mi się mało prawdopodobna.
- Jeżeli nawet to nie jest prawda, to jednak samo powstanie takiej konstrukcji myślowej u pokrzywdzonej dziewczyny, która pochodziła z jakiś tam lewicowych środowisk, świadczy o tym, że jakaś awersja, przekładająca się na dość radykalne racjonalizacje, powstała. Antyrasizm pod wpływem tych doświadczeń został u niej przezwyciężony. Szkoda, że w tak radykalny sposób musiała dochodzić do wniosków - niemal oczywistych dla osób nie poddanych albo nie poddających się propagandzie.
Naprawdę dla ludzi, którzy nie mają mózgów przeżartych antyrasizmem, wniosek o Murzynie zarażającym HIV-em, by się uleczyć, jest oczywisty? Widać jestem ofiarą propagandy, bo dla mnie oczywisty nie jest.
 - Dziewczyny te nie mogły zapewne pojąć, dlaczego on to robił. Prawdziwa przyczyna w ogóle nie mogła im przyjść do głowy, bo były pod wpływem propagandy, która przekonała je, że to niemożliwe.
- I w efekcie przyjęły wyjaśnienie spiskowo-antymuzułmańskie.
- To w sumie byłoby nawet ciekawe, ale myślę, że one to wymyśliły.
W jakim celu? Tego Korwin nie tłumaczy.
Pomijam porównanie narastania antymuzułmaństwa do antysemityzmu w Niemczech przed drugą wojną światową. Pomijam też hejt Korwina na ekumenizm, który zabija cenne różnice obyczajowe pomiędzy religiami. Pomijam wyrażenie przez Korwina zadziwienia faktem, że społeczeństwo chińskie istnieje, mimo że nie wierzy w Boga jako zbiorowość (społeczeństwo jako zbiorowość, nie Bóg). Pomijam "buddyzm gorszy niż kult świętego Franciszka". Pomijam też zachwyt celibatem wśród księży Kościoła Katolickiego, który, według Korwina, nie dość, że sprawia iż ksiądz poświęca się parafianom zamiast rodzinie, to odróżnia katolicyzm od innych wyznań. A Korwin jest zwolennikiem wolnej konkurencji i różnorodności.
- Do kościoła, z tego, co wiem, chodzi Pan regularnie?
- Tak - i przyjmuję komunię. 
I tym zakończymy. 

Rozdział "Masoni" cały wycinam, spekulacje Korwina na ten temat nie są ani ciekawe ani śmieszne.


Z rozdziału "Inspiracje" dosłownie parę cytatów.

- Wróćmy do Dzielskiego. On starał się połączyć podejście libertariańskie z chrześcijańskim. Robił to, moim zdaniem, w średnio udany sposób, ale to jest kwestia oceny...
- Samo podjęcie takiego tematu świadczy o geniuszu.
Wcale, a wcale nie dla tego, że sam podejmuję taki temat non stop.

- Wracając do Rothbarda - choć Lem jest też tu dobrym przykładem: czy nie sądzi Pan, że libertarianizm dzieli się właśnie w pewnym sensie na żydowski i chrześcijański? Rothbard był na przykład zwolennikiem aborcji, mimo że z jego etycznej koncepcji wynikałoby raczej, że nie powinien nim być - ale on myślowo szedł właśnie w tę stronę?
- Wszystko zależy od odpowiedzi na pytanie: "Czy zarodek ludzki jest człowiekiem, czy nie?".
- Oczywiście , choć nawet jeśli  tego nie wiemy, aborcja powinna być zakazana, bo w naszej cywilizacji obowiązuje zasada indubio pro reo, czyli trzeba pozwolić dziecku nie dziecku przeżyć. Ale dla Ruthbarda to nie ma znaczenia. On generalnie ma taką teorię, zawartą w książce "Ethics of Liberty", że moralność istnieje tylko jako pochodna własności i szacunku dla własności. Ogólnie mówiąc, największą i najważniejsza własnością jest moje ciało, a wszystkie inne byty są mniejszą własnością niż ciało - i z tego wszystko wynika. Wprawdzie nawet z tego typu etyki wynikałoby, że tej aborcji raczej nie powinno być. On jednak przekonuje, że traktuje zarodek, potem już po prostu dziecko, jako część ciała kobiety, więc ona może robić z nim, co chce. Bo tylko ona decyduje o swoim ciele.
- Miałem w USA dyskusję na ten temat i kalifornijski libertarianin zadał mi pytanie: "Co bym zrobił, jeżeli by mi ktoś pod przymusem przykleił do pleców obcą osobę i nie mógłbym się od niej odkleić?". Odparłem, że po pierwsze - kobieta sama godzi się, by zajść w ciążę, a po drugie - gdyby nawet przykleili mi na siłę i wbrew mojej woli, to moja niewygoda przez dziewięć miesięcy jest drobiazgiem w porównaniu z ludzkim życiem; więc jakoś bym przecierpiał... Dołożyłem mu na zakończenie argumentem p. Rafała A. Ziemkiewicza: to może pozwolić i mężowi na "aborcję" niechcianej żony?
- Tak, to słynny koncept aborcji postnatalnej. Ja uważam, że każdy zwolennik aborcji powinien równocześnie zgadzać się na przeprowadzenie aborcji postnatalnej na sobie. 
Poglądów na temat aborcji nie chcę i nie będę komentować.
Ale zwróćcie proszę uwagę na: "kobieta sama godzi się, by zajść w ciążę". Przecież to diament. Czysty korwinodiament.
Dodatkowo powołanie się na Ziemkiewicza, no po prostu piękno <3


-Muszę postawić Panu zarzut, że sam Pan nie napisał, z wyjątkiem dwóch czy trzech książek, nic systematycznego, całościowego.
- Może rzeczywiście powinienem napisać - to dostanę Nobla (śmiech).
Noblowa obsesja z pierwszego posta kontratakuje.

W zasadzie niemal wszystko co piszę, to moje własne pomysły. Co nie znaczy, że nikt tych rozumowań wcześniej nie przeprowadził. 
To jest jak z matematyką. Jeżeli ma pan zestaw siedmiu czy ośmiu dogmatów, to dwóch inteligentnych ludzi dochodzi do tych samych wniosków. Tak samo jest z ekonomią i myśleniem o państwie.
Niestety  żyjemy w czasach, w których ta oczywistość jest kwestionowana. 
Jeżeli ja, Korwin, człowiek inteligentny to wymyśliłem, to znaczy, że wymyślenie tego jest miarą inteligencji.

Kolejny post zaczniemy od "Żydów, żydokomuny i antysemitów".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz