O co kaman?


Dzień dobry wszystkim. Nazywam się Eśka i jakiś czas temu popełniłam komiks na podstawie opka o Alic zanalizowanego przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona. Na tym blogu znajdziecie moje wariacje na temat tej i kilku innych analiz oraz moje własne komiksoanalizy (głównie książek Katarzyny Michalak).

21 sierpnia 2017

Komiksoanaliza "Krime story" Marcina Gutkowskiego - część druga

Ostrzeżenie: w powieści pojawia się wiele niecenzuralnych wyrazów, sceny drastyczne, sceny gwałtów i inne nieprzyjemne rzeczy, także zupełnie zrozumiem, jeśli ktoś spośród czytelników zdecyduje się w tym momencie kliknąć czerwony krzyżyk w rogu. Resztę zapraszam (po raz drugi) w podróż do polskiej stolicy zbrodni, seksu i narkotyków - Katowic.

Tekst oryginalny czarny lub ciemnosiwy, tekst mój czerwony lub fioletowy.

Jak zapowiadałam w poprzednim poście, zaczynamy od rozdziału "Lolita". 

– Halo, halo... Dzień dobry... Obudź się...
– Daj mi spokój!
– Kamila wstawaj, bo nie zdążysz do szkoły!
– Nie idę do żadnej szkoły!
– Jeśli zaśpisz i nie zdążysz do szkoły, dostaniesz zakaz używania telefonu!
– To kupię sobie nowy!
– Kupisz sobie nowy telefon, jak będziesz mieć własne pieniądze, a póki co jesteś na naszym utrzymaniu. Wstawaj!
– Jesteś wredna, mamo! Tak cholernie wredna...
– Nie przeciągaj struny i nie wyrażaj się tak! Za 30 minut widzę cię na dole, na śniadaniu.
Dziewczyna zakryła się kołdrą po sam czubek głowy.
– Jeszcze chociaż 3 minuty – pomyślała.
Wstawanie do szkoły było dla niej najgorszym koszmarem – porównywalnym z utratą nowego iPhone'a.
Jak się domyślacie, mamy tutaj do czynienia z ciężkim przypadkiem wątku współczesnej młodzieży.
Nie było przecinka w trzeciej linijce, to nie moja literówka.

Podeszła do ogromnej rozsuwanej szafy i zaczęła przebierać w galanterii niczym w ciucholandzie, z tym, że niewłaściwe typy stroju lądowały na podłodze za plecami, bo przecież sprzątaczki ułożą wszystko z powrotem.
Pomijając sprzątaczki konieczne do kreacji postaci na roszczeniową, rozpuszczoną niewdzięcznicę, grzebanie w galanterii jak w ciucholandzie to skrót myślowy a "niewłaściwe typy stroju lądujące na podłodze" to po prostu błąd.
– Trzeba się odstrzelić, żeby sobie suki nie myślały – pomyślała z przekorą.
Po kilku minutach grzebania skompletowała strój w postaci skórzanych opiętych spodni od Versace i obcisłej bluzki z Zary opinającej jej krągłe piersi. Całość dopełniała skórzana ramoneska od Elizabetty Franchi. Modnie.
Elisabetty. I dopełniała całości, nie całość.
Na hi-fi zapuściła nowy kawałek Beyoncé, naśladując przed lustrem ruchy z teledysku i przeraźliwie fałszując  refren. Wygibasy wprawiły ją w lekką zadyszkę, więc udała  się z powrotem do łazienki, gdzie piana o jaśminowym zapachu prawie wylewała się z wanny. Spięła włosy i weszła do wody, sprawdzając, czy aby nie jest za gorąca ani za zimna. Była idealna.
Książka wyszła 18 grudnia 2015, Beyoncé nie wypuszczała wtedy piosenek, "Lemonade" wyszło w 2016. Najnowsze (sprzed roku) było wtedy bodajże 7/11, i jeśli Kamila dała radę to zatańczyć, to naprawdę podziwiam.
– Ach...! Najmilsza część poranka.
Sięgnęła po maszynkę do golenia. Nie przestając zawodzić, zaczęła od nóg, kończąc na łonie. Leżała w gorącej wodzie wspominając tamtego chłopaka. Zamknąwszy oczy, sięgnęła dłonią między nogi i zaczęła się onanizować. Marzyła o jego muskulaturze i silnym uścisku, Wyobrażała sobie, jak bierze ją, szarpiąc za włosy. Ruchy palcami stawały się coraz szybsze. Z nadchodzącego orgazmu wyrwał ją krzyk matki z dołu.
Wiedzę w tym temacie autor czerpał raczej z porno niż z życia, bo takie rzeczy to raczej w prysznicu niż pod wodą. Wierzcie albo nie, ale zaczęłam to guglać i wszystkie wyznania kobiet dotyczyły prysznica, a dowody kinematograficzne wanny. Nie wnikam w doświadczenia autora, ale człowiek dorosły raczej ma jakąś wiedzę na ten temat, bo jest dorosły. Na ten moment to dla mnie kolejny argument przemawiający za tym, że książkę napisał gimnazjalista. Jeśli ktoś z czytelników się ze mną nie zgadza i uważa, że palcówka pod wodą zdarza się poza porno, nie upieram się przy swoim. 
Oprócz tego: zaczęła kończąc i brakuje przecinka.
– Kamila, pospiesz się!
– No, idę! Już idę...! – wrzasnęła wyrwana z rozkosznego stanu, po czym, nie dokończywszy igraszek, sięgnęła po ręcznik z grubej frotté.
Wytarła opalone ciało i podeszła do toaletki. Delikatnie przeczesując fryzurę – aby przypadkiem nie zerwać tulejek, na końcu których były doczepione włosy – wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze.
– Jestem taka piękna – pomyślała nieskromnie.
Dziękuję za kolejne przypomnienie, że Kamila jest próżna.

Zbliżają się osiemnaste urodziny Kamili. Kamila domaga się od ojca imprezy w klubie i nowego samochodu.
 – Masz na myśli nową A-klasę. Zobaczymy. – Uśmiechnął się ojciec, mrugając okiem. – na razie jedz szybciej, bo szkoła czeka, a nauka to potęgi klucz!
– Szkoda, że ty w moim wieku się nie uczyłeś...
– To były inne czasy i jestem mężczyzną... Poza tym nie mędrkuj, bo dostaniesz hulajnogę z Tesco!
Ta rozmowa z całą pewnością jest seksistowska, ale nie wiem o jaki stereotyp konkretnie się ten seksizm opiera. O co chodzi z uwagą Kamili też nie wiem, bo przecież rodzinie się świetnie powodzi. Ojciec nie musiał się uczyć, żeby dużo zarabiać, bo jest mężczyzną i mu wszystko lepiej wychodzi z racji tego? Dziewczynki mają być bardziej porządne i się uczyć zamiast szaleć? A może autor jest świadom, że mężczyźni zarabiają więcej niż kobiety na tych samych stanowiskach i ojciec odnosi się do statystyki na zasadzie "ty musisz się więcej uczyć, żeby zarobić tyle, co ja bez tego"?
– Kamilciu, skarbie, kończ, a ja już idę po samochód do garażu – ponaglała ponownie matka, kompletując kluczyki i drobiazgi do torebki – Pa, Robert! Widzimy się wieczorem – rzuciła w stronę męża, na co ten tylko skinął głową.
Przed willą czekała matka – w najnowszym porsche panamera turbo na czarnych 21-calowych felgach. Mijając basen, przejechały przez bramę otwieraną na pilota i udały się w kierunku prywatnego liceum ogólnokształcącego imienia Adama Mickiewicza. Mijając równie okazałe wille, wybudowane na osiedlu Ptasim, kobiety rozmawiały o modzie, tipsach i silikonowych piersiach, które Kamila chciała sobie zrobić. Matka obiecała umówić córkę ze swoim chirurgiem plastycznym, co wywołało niemały entuzjazm u dziewczyny. Mijając przedmieście, zajechały pod ogólniak.
To mi przypomina wyobrażenie kobiet z filmu "Czego pragną kobiety", gdzie mało kiedy myślały one o czymś, co nie byłoby stereotypowo żeńskie. Proponowałabym autorowi zajęcia Kobiety też są ludźmi 101, a może i 102 i 103, serio, pomoże przy kreacji postaci.

Matka Kamili daje jej jedna ze swoich kart kredytowych, bo zapomniała gotówki na kieszonkowe.
Liceum, do którego uczęszczała Kamila, było typową prywatną szkołą bogatych dzieci ogromnie bogatych rodziców. Jak w każdej tego typu szkole czy uczelni najważniejszym elementem nie była nauka, a zdobyte koneksje. Zdobyte układy, po zakończeniu edukacji, usytuują pociechy na wysokim – kierowniczym stanowisku bądź pozwolą na zarządzanie rodzinnym majątkiem. Uczniowie byli rozwydrzeni, do czego nauczyciele – zaspokajani grubymi kopertami, aby nauka potoczyła się prawidłowym torem – przywykli. Chłopcy stylizowali się na właścicieli jachtów, a dziewczynki były szykowne niczym modelki. Panowała ostra konkurencja na zasadzie, kto ma lepsze ciuchy i kto ma więcej kieszonkowego w portfelu. Wszyscy byli "bananowymi" dzieciakami udającymi dorosłych ludzi.
Kamila, zamiast do klasy, udała się prosto do damskiej toalety. Każdy dzień lekcyjny rozpoczynał się rytualnie od papierosa bądź skręta z marihuany, a w oparach dymu koleżanki wymieniały się anegdotami i plotkami. Oczywiście w toalecie panowała selekcja i "cipowate" – jak je nazywały – grzeczne dziewczynki nie miały do niej wstępu. Tego dnia znajdowało się w niej kilka grupek uczennic.
Tak, tak, tak, oczywiście. Zepsuta bogata młodzież, wstrzykujo sobie maryhuanę w oko, nie uczo się. Kolejne fragmenty w tym stylu będę wycinać, ile można.


Nasze bohaterki jadą na wagary do centrum handlowego. 
– Kocham was, wy suuuukiiiiii! – wrzasnęła Magda, dociskając pedał gazu.
Pewnie po drodze przeglądały tę stronę.

Zaczyna się rozdział "Kwaśny wypad" 
Silesia City Center to galeria handlowa jak wiele tego typu w Polsce. Wielobranżowy moloch codziennie kusił klientelę atrakcyjnymi produktami eksponowanymi na witrynach, pośród których nie brakowało galerianek gotowych oddać się za parę nowych spodni lub butów.
Oprócz tego, że wśród witryn nie brakowało galerianek (korekto, gdzie byłaś), to W ŚWIECIE PRZEDSTAWIONYM TEJ KSIĄŻKI ISTNIEJĄ GALERIANKI.
Ok, to mi się trochę gryzie z teorią, że autor spłodził to dzieło w gimnazjum, bo w galerianki nie jest w stanie wierzyć nikt, kto ma kontakt z młodzieżą jakikolwiek inny niż poprzez artykuły w "Fakcie". 

Warunkiem udanego zakupu była jak najwyższa szpila oraz cena. Im droższe buty, tym lepsze. Zakupoholiczki musiały jednak uważać, aby nie przesadzić, bo przy płatnościach powyżej pięciu tysięcy złotych matka Kamili dostawała powiadomienie z banku, a jeszcze parę przystanków przed nimi. Z nowymi butami zapakowanymi w papierowe torby udały się po stosowny ciuch. Zakupy nigdy nie były udane bez nowej miniówki czy krótkiej sukienki, a dziewczyny miały co pokazywać. Im krótsza, tym lepsza. Najlepiej, żeby przy pochyleniu bądź przykucnięciu było widać pośladki.
Naprawdę są aż tak bogaci, żeby nie zauważyć znikających dosyć często kwot bliskich pięciu tysiącom?
Zastanawiałam się czy wstawiać fragment o spódniczkach, bo pewnie już wiecie doskonale jak autor kreuje postaci nastolatek (czytaj: nie kreuje, spisuje najbardziej pogardliwe stereotypy), ale dobra, niech będzie, chcę, żebyście dzielili moją odrazę do tego dzieła pisanego.

Zasiadając w jednym z ogródków, zamówiły whiskey z colą i lodem – plotkowały na tematy płytkie jak brodzik. Sącząc drinki, rozglądały się co jakiś czas za jakimś przystojnym  kąskiem, którego mogłyby sprowokować damskimi sztuczkami, aby podszedł i zagaił. Były atrakcyjnymi dziewczynami wyglądającymi na dwudziestokilkuletnie kobiety, przez mocny makijaż i drogie części garderoby. Pomimo młodego wieku wiedziały, jak zapolować na faceta, a w tych czasach kobiety są przecież "śmiałe, rezolutne i samowystarczalne".
Tutaj nowy poziom pogardy dla mniej więcej połowy ludzkości – już nie tylko nastolatki są zepsute, ale kobiety w każdym wieku. Pfu, samowystarczalne, pfu, rezolutne, pfu, śmiałe, upadek obyczajów. 
Dodam, że to zdanie nie bardzo ma sens. Napisane jest, jakby miało zestawiać przeciwności, kiedy polowanie na faceta i śmiałość kobiet wcale takie nie są.
Do tej pogardy dla strojenia się i podrywania facetów dodajcie fakt, że Krime i Wajcha z chęcią nawiązywali relacje seksualne z podobnie wyglądającymi paniami, oczekując od nich wręcz takiego jak opisane wyżej zachowania i, a jakże, gardząc nimi za nie. W świecie "Krime story" będąc kobietą spotykasz się z pogardą zupełnie niezależnie od twojego zachowania, i tak źle i tak niedobrze. Napisałabym, że może sprzątaczko-kucharki są ok, ale też nie, nimi też się gardzi. Nie ma ucieczki. Dostosowując się do każdego modelu kobiecości zaprezentowanego w książce, spotkasz się z taką samą pogardą jak odrzucając go.
Oprócz tego, jeśli ktoś wytłumaczy czym są damskie sztuczki, będę bardzo wdzięczna. Najlepiej kobieta, bo mam wrażenie, że to jest sformułowanie, którego używają tylko faceci, zakładając, że to istnieje, podczas gdy kobiety nie wiedzą o co chodzi, ale może się mylę. Może po prostu nie osiągnęłam tego stopnia wtajemniczenia w byciu kobietą. 

Dziewczyny spotykają chłopaka, którego Basia kiedyś poznała na imprezie.
– Czeeeść! – odparły chórem niczym kozy.
Pamiętacie jak przed chwilą narzekałam na ilość pogardy w stosunku do kobiet? Teraz już nie mówię nic, tylko fajspalmuję.

 
Dziewczyny poszły do mieszkania znajomego Basi, gdzie cała czwórka się naćpała.


Pewnie nigdy się nie dowiemy, o co chodzi autorowi z tymi piłeczkami. 

Jak przez mgłę ujrzała Kamilę stojąca na parapecie w otwartym oknie, wykonującą ruchy pływaka. Chciała krzyknąć, aby wyrwać ją z letargu, ale powstrzymała się w ostatniej chwili. Powoli wstała, zataczającym krokiem podkradając się w kierunku koleżanki znajdującej się w głębokim transie. W połowie drogi dzielącej ją od okna zapytała:
– Ej, stara, co ty robisz? – jej głos był bełkotliwy o piskliwej barwie.
– Ja... Ja latam... Tak wysoko... Chcę jeszcze wyżej... Wyżej... – odparła rozmarzona Kamila.
Tak, mnie też na wychowaniu do życia w rodzinie opowiadali tę historię. 

Na ostatniej stronie rozdziału Basia wchodzi do sypialni i widzi gospodarza kopulującego z praktycznie nieprzytomną Magdą. Zaczyna go bić, a ten krzyczy, że sama chciała. Oszczędzę wam opisów. Dość już wycierpieliście. 

Widzimy się w kolejnym odcinku, za tydzień albo później.

1 komentarz:

  1. "Delikatnie przeczesując fryzurę – aby przypadkiem nie zerwać tulejek, na końcu których były doczepione włosy"
    Jakby misio z jej fantazji szarpnąłby ją za kudły podczas "brania", to owe przyczepione kłaki zostałyby mu w garści. Zabawna scena, właśnie to sobie zwizualizowałam, i tę zdziwioną minę misia dzierżącego sztuczne włosy. :)

    "Ta rozmowa z całą pewnością jest seksistowska, ale nie wiem o jaki stereotyp konkretnie się ten seksizm opiera."
    Może chodzi o to, że niewykształcony mężczyzna łatwiej znajdzie pracę niż niewykształcona kobieta. Zawsze może pracować fizycznie, na budowie, rozwozić paczki, pracować na magazynie itp. Kobiecie w tym wypadku jest trudniej rywalizować z chłopem.

    Ten karykaturalny opis młodzieży z prywatnego ogólniaka byłby przegięciem nawet gdyby szkoła była w bogatszym kraju, a co dopiero w naszym bidnym kraiku nadwiślańskim. W dodatku to nawet nie bogata stolica, ino Katowice.

    "Każdy dzień lekcyjny rozpoczynał się rytualnie od papierosa"
    Dziś czytałam artykuł o paleniu i podobno wśród młodzieży palenie papierosów jest obciachem... :> Kamilka powinna zasysać e-papierosa, jak już taka modna.

    "a w tych czasach kobiety są przecież "śmiałe, rezolutne i samowystarczalne"
    To pisała jakaś skwaszona babcia moherowa? Bo taki świętoszkowaty oburz przebija z tego zdania.

    "Oprócz tego, jeśli ktoś wytłumaczy czym są damskie sztuczki, będę bardzo wdzięczna."
    Też nie mam pojęcia, ale wcześniej była mowa o pokazywaniu pośladów spod zbyt krótkiej miniówki. Może to o to chodzi? Albo o to podskakiwanie piłeczki i klaskanie płetwami? Może niby facetów to jara, wiesz, płetwy-foczki, podskakujące piłeczki jak cycki, takie skojarzenia. :P

    Fajna analiza. :)

    OdpowiedzUsuń