O co kaman?


Dzień dobry wszystkim. Nazywam się Eśka i jakiś czas temu popełniłam komiks na podstawie opka o Alic zanalizowanego przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona. Na tym blogu znajdziecie moje wariacje na temat tej i kilku innych analiz oraz moje własne komiksoanalizy (głównie książek Katarzyny Michalak).

10 września 2017

Komiksoanaliza "Krime story" Marcina Gutkowskiego - część trzecia

Ostrzeżenie: W powieści pojawia się wiele niecenzuralnych wyrazów, sceny drastyczne, sceny gwałtów i inne nieprzyjemne rzeczy, więc zupełnie zrozumiem, jeżeli zdecydujecie się kliknąć czerwony krzyżyk w rogu.

Tekst oryginalny czarny lub ciemnosiwy, tekst mój czerwony lub fioletowy.

Zaczynami rozdział "Dorwać Chudego". Przenosimy się na komisariat policji, gdzie Szybki, który (faktycznie był szybki) kilka rozdziałów temu gonił Krime'a, rozmawia ze swoim nowym partnerem, Waldkiem. Co wiemy o Waldku? Jego kamienna twarz rzadko okazywała emocje, choć często się uśmiechał. Co policjanci wiedzą o złodzieju-głównym bohaterze? Na pewno mieszkał w okolicy, bo za dobrze znał przelotowe bramy i układ ulic, co pozwoliło mu czmychnąć. Był głupi, bo grasował na swoim terytorium, ale sprytny na tyle, aby nie dać się pojmać. Mógł kiedyś mieszkać w okolicy, ale się wyprowadzić, mógł znać okolicę z miliona innych przyczyn, których nie chce mi się wymyślać, bo i tak pewnie zastanawiam się nad tym dłużej niż autor. 
Jeśli ktoś się jeszcze nie domyśla, to Chudy to ksywa nadana Krime'owi przez policję. Rysopis: Sprawcą jest szczupły mężczyzna w wieku około 23-25 lat. Szatyn. Ubrany w czarną bluzę z kapturem. Dobrze, że policja ma pewność, że podejrzany się nie przebierze, inaczej ze śledztwem mogłoby być cienko.
Waldek i Szybki pytają katowiczan o Chudego. Katowiczanie przeklinają i odmawiają współpracy, bo nie gadają z psami. Szybki wiedział, że młodzi ludzie z tej okolicy przestrzegają "ulicznego kodeksu" i ciężko wyciągnąć od nich jakiekolwiek informacje. Niczego nie udało się wyciągnąć nawet z Mrówy, któremu Waldek groził wyrzuceniem przez okno. Tak, policjant na służbie.
I to mniej więcej tyle, jak chodzi o ten rozdział. Na koniec moje ulubione zdanko z niego: 
Ponownie przeczesując okolicę zdarzenia, Szybki rozmyślał o tym, że Chudy się rozbrykał.

Przenosimy się do mieszkania głównego bohatera. przed nami rozdział o groźnie brzmiącej nazwie "Latawica".
Czekał go nudny dzień, więc właściwie przydałoby mu się damskie towarzystwo, zwłaszcza, że jego lędźwie od dawna były spięte.
Wszyscy wiemy, co to będzie za rozdział.

Krime dzwoni do swojej dziewczyny i zaprasza ją do siebie.
Rzucił telefon na łóżko i sięgnął z powrotem po pad do konsoli. Grał w strzelankę. Krocząc przez poniemieckie bunkry z całym arsenałem broni, zabijał co krok przeciwników. Lubił tego typu gry, bo można było się choć trochę wyżyć, wirtualnie mordując ludzi.. Gra tego dnia nie szła mu jednak za dobrze, więc po kilku nieudanych próbach dostania się do kolejnego poziomu, pocisnął padem w ścianę, kurwując siarczyście.
To jakby autor usłyszał w gimnazjum, że gry powodują przemoc, ale zamiast kłócić się, że to nieprawda, stwierdził, że to świetny element kreacji postaci.
Nieważne. Prawdziwa jazda bez trzymaki zacznie się teraz.
Dla odmiany puścił na wysłużonym boomboxie rapową składankę. Stary dobry rap to było coś, co lubił najbardziej. Bujał się w rytm muzyki, wymachując rękoma, co jakiś czas powtarzając, wraz z czarnoskórymi raperami zza oceanu, tekst utworu. Gangsta rap to było to! Żadnego zamulania. Choć nie rozumiał słów czarnoskórych raperów, to czuł ten gatunek całym sobą. Nie lubił polskiego rapu. Uważał, że nie ma w nim niczego ciekawego, ale gdy następnym wykonawcą okazał się Kali z utworem "Tutaj gdzie żyjemy", lekko wygładził ruchy, nastawiając się bardziej na odbiór tekstu niż muzyki. Lubił ten kawałek, bo był odzwierciedleniem tego, co działo się na polskiej ulicy i w życiu młodych ludzi.



I to nie koniec. Zaraz ten autorkasizm będzie się rozwijał dalej. Zatrzymajmy się jednak na chwilę nad tym tekstem-samym życiem.
[...] Małolaci chcą X6, nie rozjebane Volvo
Zajebią Ci na łeb, oddasz pin, czyszczą konto
To nie Toronto toczy się błędne rondo
Tu nawet noworodek wie, że policjant to kondom
Mefedron, koka, feta, tablety i skun
Wpierdala to prawie każdy, popatrz na naćpany tłum
To nie świstak pakuje to gówno do sreberka
Tu eRka nerwowo zerka, na spuście gotowa ręka
Masz ekipę jak za słabą to klękaj
Bo zabiją Ci rodzinę, spłonie twoja pakamerka
Popatrz w lustro czy jesteś na to gotów
Jak nie to sobie daruj, daruj sobie kłopotów
[...] Historia ciosów i obrażeń blizny po postrzałach
Zęby zjedzone albo z głodu albo w walce
Kości przetrącone albo głowa albo palce
Zastaniesz tu obłudę, smutek i ból
Na ulicach rządzi niepodzielnie martwy król
Japę stul jak nie łapiesz tego świata slangu
Z boku stój, nie znasz kroków, nikt się nie pierdoli w tańcu
Życie na szańcu usypanym z ludzkich śmieci
Wielu zostanie tu do końca nim doczeka śmierci
Jak masz szanse uciekaj stąd daleko
Zanim Cię zapekluje tego świata ciężkie wieko, ej
Nie byłam nigdy Katowicach, więc nie powiem na pewno, ale ta wizja wydaje mi się trochę przesadzona.
Twierdził – jak Kali – że "bóg o nas zapomniał" i pozwala swoim owieczkom gnić w tym getcie bez perspektyw na lepsze jutro. W pełni identyfikował się z tekstem, znając go praktycznie na pamięć.
To był jeden z nielicznych tracków, który sprawił, że zastanawiał się nad życiem. Z lekkoducha zamieniał się w myśliciela, łapiąc się na chwili na tym, że w bezruchu leży na łóżku. Dobra, przecież nie będę się rozczulać – pomyślał – jest jak jest i nikt tego nie zmieni, dlatego sam muszę brać sprawy w swoje ręce.

Rekonstrukcja pozycji, w jakiej autor pisał ten fragment.
Dziewczyna Krime'a, Mariola, pojawia się w mieszkaniu i dostaje opieprz, bo nie zadzwoniła wcześniej, a Krime zdążył zapomnieć, że ją zaprosił i myślał, że to policja. 


Krime od razu wysypał sporą kupkę na opakowanie po płycie CD. Zaczął kreślić z pasją białe linie, jak rysownik szkic. W międzyczasie Mariola zdjęła ortalionową wiatrówkę i odłożyła torebkę. Była atrakcyjną kobietą przed czterdziestką. Jak sama mawiała, z niejednego pieca chleb jadła, ale Krime'owi to nie przeszkadzało, bo niczego do niej nie czuł. Była zabawką dająca upust  jego seksualnym pragnieniom. Idealnie nadawała się do tego ze swymi niebieskimi oczyma, na które co jakiś czas opadały blond loki. Jej największym atutem był biust w rozmiarze D. Nie grzeszyła intelektem, ale była bardzo towarzyska i można było przy niej dobrze się bawić. Wychowana na blokach, jak Krime, zaznajomiła się z prawami podwórek, więc rozumieli się bez słów. Przeciskając swoje zgrabne pośladki pomiędzy twarzą Krime a stolikiem, zasiadła obok niego wpatrzona w narkotykowe dzieło.
Nie ma takiego rozmiaru stanika jak D. Bez obwodu to nic nie znaczy.
Wstawiłabym fejspalma trzeci raz, ale nie chcę, żeby mi to weszło w nałóg, bo inaczej już nic z tej analizy nie zostanie, tylko moje skopiujwklejowane zdjęcie. Możecie sobie mentalnie dodawać tę fotkę pod każdym kolejnym cytowanym akapitem, pewnie będzie jej wart. 

Bohaterowie uprawiają seks. Wycinam cały opis, bo nie chcecie go czytać. 
Po wszystkim po prostu leżeli obok siebie, próbując złapać miarowy oddech. Bez przytulania, spojrzeń w oczy ani pocałunków. Bez miłości.

Wajcha chce wpaść do Krime'a i pogadać, więc ten wygania Mariolę.
- Ej, no co ty, Oskar, mieliśmy siedzieć do rana - protestowała.
- Kurwa, jeszcze raz powiesz do mnie Oskar, to pożałujesz - spojrzał na nią, groźnie dając do zrozumienia, że nie żartuje.
- Ale z ciebie pajac, wiesz?
Na to słowa Krime wymierzył jej lekkiego klapsa w policzek.
- Co, kurwa, powiedziałaś, głupia szloro? - zapytał ze wzrokiem naćpanego furiata - Coś ci, kurwa, nie pasuje?
- Nic. Wszystko zajebiście! - Wstała z łóżka, ściągając kreskę.
- No to ubieraj się i spadaj. - Rzucił w nią jej ubraniami, ponaglając w ten sposób do wyjścia.
Ubrała się bez słowa. Przed wyjściem dał jej zawiniątko z ok. dwoma gramami proszku, które przyjęła również bez słowa, jakby jej się należały. Szybkim krokiem pomaszerowała w stronę drzwi, obróciła się i, pokazując środkowy palec, krzyknęła:
- Pierdol się, Oskarku!
Chciał do niej dobiec, ale szybko wybiegła, trzaskając za sobą drzwiami.
- To sucz wredna - pomyślał Krime, stojąc nago na środku pokoju.
Możecie sobie jeszcze raz przeczytać poprzedniego posta, w którym narzekam na ilość pogardy dla kobiet zawartej w tej książce i doradzam autorowi przyswojenie sobie, że kobiety są ludźmi, nie widzę sensu w powtarzaniu jeszcze raz tego samego.
Mariolo, rzuć toksycznego debila.

Na dzisiaj koniec. Nie było komiksowo, bo taki się trafił materiał. Możecie sobie wyobrazić, że były tu przerysowane w gimpie sceny z taniego porno, jeśli chcecie skalać tym widokiem swoje mózgi. Na dzisiaj żegnam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz