O co kaman?


Dzień dobry wszystkim. Nazywam się Eśka i jakiś czas temu popełniłam komiks na podstawie opka o Alic zanalizowanego przez Niezatapialną Armadę Kolonasa Waazona. Na tym blogu znajdziecie moje wariacje na temat tej i kilku innych analiz oraz moje własne komiksoanalizy (głównie książek Katarzyny Michalak).

24 września 2017

Komiksoanaliza "Krime story" Marcina Gutkowskiego - część czwarta

Ostrzeżenie: W powieści pojawia się wiele niecenzuralnych wyrazów, sceny drastyczne, sceny gwałtów i inne nieprzyjemne rzeczy, więc zupełnie zrozumiem, jeśli zdecydujecie się kliknąć czerwony krzyżyk w rogu.

Tekst oryginalny ciemnosiwy lub czarny, tekst mój czerwony lub fioletowy.

Mariola sobie poszła, Krime'a odwiedza Wajcha.


Misja naszych bohaterów polega na przechwyceniu walizki z łapówką, którą jeden polityk chce przekazać drugiemu. Chodzi o kwotę dwóch milionów złotych, którą po udanym skoku mają podzielić na pięć równych działek.
- W takim razie dostarczymy wam odpowiednią broń. Jaka jest wasza decyzja? Jesteście gotowi na taką robotę?
- Jesteśmy na tak. Jasne, gotowi jak nigdy! - odparli na przemian.
Ja bym jednak proponowała tryb niedokonany, odpowiadali na przemian?
- Dobrze. W takim razie ze szczegółami będę kontaktować się z Wajchą. Termin wykonania zadania wypada za niecały tydzień. Macie tutaj po dziesięć tysięcy złotych na drobne wydatki. Zaopatrzcie się w kominiarki, przecinak do łańcucha i inne niezbędne gadgety. - Palacz wręczył każdemu z nich po kopercie z pieniędzmi. - Jesteśmy w kontakcie. Dobrej nocy.
Gadżet przez dg? Serio?
Dwójka przyjaciół wysiadła z samochodu bez słowa. Nowy mercedes S odjechał spokojnie spod bloku.
Cała rozmowa wydawała się jakby snem. Nie mogli uwierzyć w to, co właśnie usłyszeli. W milczeniu udali się z powrotem do klatki i wsiedli do windy, która wywiozła ich na jedenaste piętro. Kolejne piętra pokonali schodami, zamykając się w mieszkaniu Krime'a.
Spytałabym, jak się idzie po schodach, jednocześnie zamykając drzwi, ale dajmy już spokój tym imiesłowom przysłówkowym współczesnym, jest ich tutaj za dużo, żeby czepiać się każdego.

- Jesteś pewny, że możemy im ufać? Wyglądali na takich, co mogliby to zrobić sami. Po co my jesteśmy im do tego potrzebni? Dzielić się taką kasą?
- Ziomek! Na razie nie wiem czemu, ale to na pewno "wyjdzie w praniu". To była rozmowa wstępna, więc wszystkich szczegółów dowiemy się na dniach. Najważniejsze jest to, że mamy szansę bezpowrotnie zmienić nasz pierdolony los drobnych złodziei. Wchodzimy do gry i to na grubo!
- Masz rację! Mam dość tej jebanej dziury. Pomyśl, co można kupić za takie siano. Dobrą furę, mieszkanie i jeszcze zostanie na grandę stulecia. Wznieśmy toast!
Unieśli do góry szklanki wypełnione whiskey.
- Za lepsze jutro, bracie! - zaproponował uniesionym głosem Wajcha.
- Nie. Za lepsze życie! - poprawił go wspólnik.
Ta sprawa śmierdzi na dziesięć kilometrów, ale nasi bohaterowie ledwie mają podejrzenia, że być może ktoś chce ich wkopać.
Nawet nie wiem, co mam powiedzieć.
Koniec rozdziału. 

Kolejny rozdział nosi tytuł "Zwierzę".
Przekręcając klucze w zamku, rozejrzał się po okolicy, zanim wszedł do jednorodzinnego domu na przedmieściach Katowic. Przedwojenny budynek stał w odludnej okolicy, a najbliższy sąsiad mieszkał dopiero za polem kukurydzy. Zawiesił klucze na haczyku w przedpokoju. Pedantycznie ułożył buty obok rzędu pozostałego obuwia, sięgając po wysłużone pantofle.
- Wróciłem! - krzyknął po drodze do kuchni.
Przyrządził sobie dwie kanapki z szynką i serem, kładąc je na dwa oddzielne talerzyki. Wychodząc z kuchni, wziął ze sobą butelkę wody mineralnej i krętymi schodami udał się na górne piętro. Na piętrze wisiało stęchłe powietrze. Rozwieszone jak pranie na suszarce? Kwiaty doniczkowe uschły ze względu na zbyt małą ilość dziennego światła i wody. Ściany zdobiła boazeria, gdzieniegdzie stare tapety. Wystrój domu przypominał epokę PRL-u i brakowało w nim męskiej ręki. Czym jest męska ręka w mieszkaniu? Przeciwieństwem kobiecej? Skoro kobieca ręka to porządek, to czy mieszkaniu brakowało bałaganu?
Wszedł do sypialni swej matki, która była jego jedynym współlokatorem. Budynek był jej własnością. W pomieszczeniu oprócz łóżka stała szara komoda, na której stało kilka zdjęć w ramkach. Na podłodze leżał dywan za komuny zakupiony od cyganów na targu. Pokój był zakurzony i zawilgocony, co spowodowało rozwój grzyba w narożnikach ścian. W nos wbijał się zapach uryny i plam kału zaschniętego na prześcieradle drewnianego łóżka. Zasłony szczelnie zakrywały okna, a cały pokój oświetlał wyłącznie telewizor. W środkowej części sporego pokoju na wózku inwalidzkim siedziała stara kobieta. Tępym wzrokiem wpatrywała się w obrazy zmieniające się na kineskopie. Obok niej był stojak na kroplówkę z zawieszonym workiem z bezbarwną cieczą, która przez sączek wolno skraplała się do plastikowej rurki wczepionej we wkłuty w żyłę wenflon.
Dałam wam taki długi nieprzerwany fragment, żebyście się poczuli tak samo jak ja, kiedy pierwszy raz czytałam ten rozdział. Przenosimy się do tego domku rodzinnego bez żadnego uzasadnienia i nie znając żadnej z postaci. Tak miało być.

W telewizji leciał "Strażak Sam", to za chwilę wróci.
Bohater tego rozdziału karmi matkę, obiecuje ją wykąpać wieczorem i idzie do swoich zajęć.
Czy już się domyślacie, jakie to zajęcia? 

Zastanówcie się jeszcze raz, czy na pewno nie wiecie.

Zdjął gumowce i założył buty robocze, na które włożył dodatkowo szpitalne worki na obuwie. Kapelusz odwiesił na haczyk, zakładając na głowę foliowy czepek. Ubrał się w równie foliową RÓWNIE FOLIOWĄ pelerynę, a przez głowę włożył ciężki gumowy rzeźnicki fartuch. Nie zapomniał o silikonowych rękawiczkach. Pogwizdując, podszedł wolnym krokiem do metalowego stołu znajdującego się przy ścianie. Leżały na nim narzędzia chirurgiczne ułożone w równiutkim szyku - jedno obok drugiego. Gdybał, czy najpierw sięgnąć po rozwieracz, hak Farabeufa czy może skalpel. Wybrał to trzecie. Obrócił się w stronę metalowego stołu sekcyjnego stojącego centralnie na środku pomieszczenia. W kółko gwizdał melodyjkę ze "Strażaka Sama".
Na stole leżały zwłoki martwej kobiety w wieku ok dwudziestu pięciu lat. Jej nagie ciało oświetlała znajdująca się nad nią jarzeniówka. Dziewczyna leżała na plecach. Ślady na szyi świadczyły, iż została uduszona. Ciało było w pierwszej fazie rozkładu, co świadczyło o zgonie jakieś dwanaście do szesnastu godzin temu. Zadrapania i siniaki były dowodem na to, iż broniła się przed śmiercią.
Ogólna uwaga do książki: czy naprawdę to musi być iż a nie zwykłe że? Większość czasu język to wulgarny slang ulicy, gdzie ma się to nijak do czegokolwiek, a do języka raportu medycznego też wcale nie pasuje.

Tak, oczywiście, że ma piwnicę pełną trupów.

To jest chyba najbardziej sztampowy wątek w książce, a to nie tak, że nie ma konkurencji. Creepy BasementTorture CellarCold-Blooded TortureSerial KillerDisposable WomanBeware the Quiet Ones i spojler (jeśli kogokolwiek to rusza), jeszcze coś widzicie? 

Oszczędzę wam opisu cięcia ciała kobiety na stole. Męczy mnie, że w powieści fizyczność kobiet istnieje tylko po to, żeby ją uprzedmiotawiać i poniżać, was pewnie też.

Kolejny rozdział jest sponsorowany przez antynarkotykowe kampanie społeczne. Pewnie autorowi ostatnio na WOS-ie puścili jakiś spot.

Tak, Kamila wyskoczyła przez okno po LSD. 
To kilka losowych fragmentów rozdziału "Lot Feniksa" w kolejności chronologicznej:
Piękny film zakończył się drastycznie niczym bomba spadająca na nieme kino podczas seansu.
Twardość posłania nie odpowiadała miękkości jej łóżka, co wydawało się dziwne.
Całe szczęście, że żyjesz. Ja nie wiem, co bym powiedziała twoim rodzicom, gdyby...
Po drodze do szpitala z pasją opisywały doznania po kwasie, bagatelizując konsekwencje.
Ten wypad niczego ich nie nauczył. Może poza tym, aby więcej nie zażywać LSD z nieznajomym chłopakiem.
I naprawdę tyle wam wystarczy. Co do ostatniego - błagam, przestańmy to robić. Może niech nieznajomy chłopak nauczy się, żeby nie gwałcić?

W rozdziale "Licz do stu" interlinia jest mniejsza niż była do tej pory.
Krime i Wajcha wyruszają na akcję. Czekają w samochodzie na parkingu pod restauracją na sygnał. Cały czas siedzą w kominiarkach.


W trakcie ucieczki widzi ich Szybki i rusza w pościg. Na tym kończy się rozdział.

5 komentarzy:

  1. zwłoki martwej kobiety moje ulubione

    OdpowiedzUsuń
  2. "Wystrój domu przypominał epokę PRL-u i brakowało w nim męskiej ręki" - może chodzi o to, że wszystko w tym pokoju było popsute? "Męska ręka" jako naprawianie różnych rzeczy w domu?:P
    Facet ma piwnicę pełną trupów i robi im sekcję zwłok? Może planuje studia medyczne, specjalizacja sekcja zwłok i postanowił nabrać wprawy?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reszty książki ewidentnie wynika, że seryjniak.

      Usuń
    2. A jego istnienie ma jakiś sens czy jest tylko wątpliwym urozmaiceniem fabuły?

      Usuń
    3. To drugie. Wycięcie postaci nie ruszyłoby fabuły.

      Usuń